Stawka finału była jasna jeszcze przed jego rozpoczęciem. Drzwi koszykarskiej ekstraklasy miały otworzyć się jedynie dla zwycięzcy całej ligi, więc zwycięstwo w pierwszym meczu serii mocno przybliżyło MKS Pruszków do wykonania tego celu. W drugim spotkaniu Pruszkowianki musiały postawić „kropkę nad i”, zaś Łodzianki walczyły o przedłużenie rywalizacji.
Wysokie tempo
Od początku meczu wydawało się, że gospodynie na tę część fazy play-off przygotowały znakomitą formę. MKS zaczął spotkanie od prowadzenia 6:0, żeby w kolejnych minutach jedynie powiększać dystans. Pod koniec pierwszej kwarty ten wyniósł nawet osiem punktów, ale ŁKS KK Łódź zdołał odrobić część strat.
Właściwie tak samo wyglądała każda z kolejnych trzech odsłon tego spotkania. Pruszkowianki w każdej kwarcie były lepsze, śrubując swój wynik, zaś Łodzianki robiły, co mogły, żeby nie stracić z rywalkami kontaktu. I długo się to udawało, bo do przerwy różnica wyniosła tylko dwanaście punktów.
W drugiej połowie MKS Pruszków nabrał jednak wiatru w żagle i nie wypuścił już ani prowadzenia, ani przysługującego za dwa zwycięstwa w serii finałowej awansu do koszykarskiej elity. ŁKS KK Łódź jako finalista musi obejść się smakiem, bo miejsce w ekstraklasie było tylko jedno.
MKS Pruszków – ŁKS KK Łódź 92:62 (23:18, 22:19, 23:14, 24:11)
