Pierwsza połowa w wykonaniu Widzewa Łódź niemalże od samego początku nie układała się po myśli kibiców. Pierwsze fragmenty meczu upłynęły co prawda na wzajemnym badaniu się obu zespołów, przez co strzałów było jak na lekarstwo, ale z biegiem czasu do głosu coraz bardziej dochodzili przyjezdni. Na domiar złego przed upływem trzydziestej minuty gry trener Aleksandar Vuković zmuszony był przeprowadzić zmianę. Christopher Cheng z powodu urazu nie był w stanie kontynuować gry i musiał zejść z boiska.
- ZOBACZ TAKŻE: Nowa hala sportowa przy Szkole Podstawowej nr 67 w Łodzi pnie się w górę. Kiedy otwarcie?
Reorganizacja gry w wykonaniu Widzewa Łódź dała czas na pokazanie się Górnikowi Zabrze. Zabrzanie ruszyli do ataków i w samej końcówce pierwszej części meczu mocno zepchnęli czerwono-biało-czerwonych do obrony. Przyjezdni siedmiokrotnie próbowali postraszyć Bartłomieja Drągowskiego, ale żaden z ich strzałów nie okazał się dla bramkarza drużyny z Łodzi prawdziwym wyzwaniem.
Widzew Łódź ożywił się w końcówce
Po zmianie stron potrzeba było dłuższej chwili, żeby obraz gry nie tyle się wyrównał, co nawet odwrócił. Coraz więcej akcji zaczęli zawiązywać piłkarze Widzewa Łódź, którzy szukali okazji do wstrzelenia się w bramkę rywali. Nie przyniosło to jednak zamierzonego efektu i wciąż przy strzałach celnych widniała cyfra zero. Czas mijał i tak jak w pierwszej połowie Łodzianie zostali zepchnięci do obrony, teraz to oni robili to samo ze swoimi rywalami. Podobny był nawet skutek – pomimo prób i oddania pięciu strzałów, piłka nie znalazła drogi do siatki.
Końcowy gwizdek oznaczał więc dla obu ekip podział punktów, który z pewnością nie zadowala ani Łodzian, ani Zabrzan. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, a po niej walkę o kolejne punkty w drodze do utrzymania Widzewa Łódź w Ekstraklasie.
Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:0 (0:0)
Widzew Łódź: Drągowski – Żyro, Wiśniewski, Kapuadi – Krajewski (64’ Issac), Lerager (46’ Selahi), Shehu, Cheng (28’ Kozlovsky) – Kornvig, Bergier (64’ Zeqiri), Alvarez (83’ Pawłowski)
