GKS Katowice - Widzew Łódź. Czy trzeba już bić na alarm?

Powrót piłkarzy Widzewa Łódź do ekstraklasowego grania był podwójne mroźny. Aura była iście arktyczna, a do tego RTS stracił kolejne punkty. Z tego powodu zwycięstwo z GKS Katowice jest obowiązkowe.

Łódź. Shehu - piłkarz Widzewa Łódź
GKS Katowice - Widzew Łódź. Czy trzeba już bić na alarm?, fot. Widzew Łódź

Porażkę z Jagiellonią Białystok można tłumaczyć nieciekawą pogodą, zmrożoną murawą czy kolejnymi nowymi piłkarzami w składzie. Jednak żaden z tych argumentów nie jest przekonujący. Poza pierwszymi kilkunastoma minutami trudno stwierdzić, o co chodziło Widzewowi Łódź na boisku. Zabrakło jednej myśli przewodniej w atakach, obrona również miała swoje problemy. Trudno będzie to wszystko poskładać w tydzień, ale taka jest konieczność. W tabeli Łodzianie szorują po dnie, a do tego stanu rzeczy nikt nie chce się przyzwyczajać, dlatego Igor Jovićević i spółka muszą przywieźć z Katowic komplet punktów. 

Dobre nastroje przy Bukowej

GieKSa jest w zupełnie innych nastrojach. Po zimowej przerwie dość gładko wygrała z Zagłębiem Lubin i to na jego terenie. Jest to rzecz o tyle wyjątkowa, że do tej pory arena Miedziowych była w tym sezonie niezdobyta. Dodatkowym smaczkiem tego meczu będzie fakt, że obie drużyny spotkają się w półfinale Pucharu Polski. Ligowe starcie przy Nowej Bukowej wystartuje w niedzielę (8 lutego) o godz. 17:30.

ZOBACZ TAKŻE