Grawer z Łodzi - Jarosław Wojdak: ręcznej pracy nie zastąpi maszyna

Nowoczesne maszyny nie są w stanie zrobić takiego graweru. Ręczne napisy na biżuterii, zegarkach czy plakietkach mają zupełnie inny, indywidualny charakter. Taki, którego żadnym mechanicznym urządzeniem nie uda się podrobić. Jarosław Wojdak grawerowaniem zajmuje się od 40 lat.

Jarosław Wojdak, grawer z Łodzi - fot. Łódź.pl
Jarosław Wojdak, grawer z Łodzi , fot. Łódź.pl
6 zdjęć
fot. Łódź.pl
fot. Łódź.pl
fot. Łódź.pl
fot. Łódź.pl
fot. Łódź.pl
ZOBACZ
ZDJĘCIA (6)

Pierwszy raz zawodem grawera zafascynował się w wieku 10 lat. Mały Jarek, spacerując wówczas po ulicach Warszawy, natknął się na witrynę grawera. Zachwyciły go zarówno przedmioty, jak i delikatne napisy na nich umieszczone.

– Ten zachwyt i ten widok witryny został w mojej pamięci i pomimo że potem szkoliłem się na mechanika samochodowego, to grawerowanie wróciło do mnie i postanowiłem zająć się właśnie tym. Poszedłem na praktyki do mistrza grawerowania, jakim był wtedy Romuald Daab i od niego uczyłem się wszystkiego w tej dziedzinie – wspomina Jarosław Wojdak. 

Biżuteria, znaczki, herby

Początkowo w swoim zawodzie miał szeroki zakres prac, od grawerowania na biżuterii, przez tabliczki, plakietki, aż po znaczki, np. wpinane w klapę marynarki. Przychodzili do niego harcerze, przedstawiciele klubów sportowych. Dziś takie znaczki to rzadkość, a jeśli są, to wykonywane maszynowo.

– Kilkadziesiąt lat temu nastąpiło uprzemysłowienie zawodów rzemieślniczych. Pojawiły się maszyny, ręce człowieka przestały być tak potrzebne – mówi Jarosław Wojdak. – Ale z grawerowanym przedmiotem jest trochę tak jak z obrazem. Może zostać namalowany przez maszyny. Tylko czy o to chodzi?

Przed 40 laty łódzkie podwórka tętniły życiem, ale nieco inaczej niż te dzisiejsze. W każdej bramie można było spotkać rzemieślników mających swoje prywatne zakłady. A to zakład szczotkarski, a to kaletnictwo, to znów mistrz czapnictwa czy krawiec. Na przestrzeni lat bardzo się to zmieniło. 

Nie tylko grawerowanie

Teraz Jarosław Wojdak pracuje nie tylko przy grawerowaniu przedmiotów, jest także jubilerem oraz zajmuje się renowacją zegarków. Wszystkie te czynności łączy konieczność precyzyjnego wykonywania pracy, zdolności manualne oraz dużo cierpliwości. 

– Ja uwielbiam tę pracę. Cieszę się, że pracuję na siebie i dla siebie. Jak tylko będę mógł i oczy i ręce pozwolą, chcę pracować jak najdłużej, choćby do osiemdziesiątki – przyznaje Jarosław Wojdak. 

Niezwykłość tego zawodu polega na tym, że do grawera przychodzą ludzie, którzy chcą wyrazić swoje ciepłe, dobre emocje w stosunku do bliskich sobie osób. Przychodzą matki, które grawerują coś dla swoich synów, mężowie dla żon, kobiety swoim partnerom czy partnerkom, a wnuki dziadkom. Każdy z takich przedmiotów, choćby zawierał wygrawerowany napis z prostym czy banalnym stwierdzeniem o miłości, będzie zamknięciem na lata pięknych emocji towarzyszących ludziom w danym momencie. 

ZOBACZ TAKŻE