Karolina Treler-Ciupińska artystyczną drogę zaczęła już w Liceum Plastycznym im. Katarzyny Kobro w Zduńskiej Woli, gdzie obroniła pracę dyplomową w formie muralu – pierwszy krok, który zaprowadził ją dziś do własnej pracowni i realizacji wielkoformatowych projektów w przestrzeni miejskiej. Miłość do sztuki towarzyszyła jej od zawsze, choć – jak sama podkreśla – długo nie potrafiła jej jednoznacznie nazwać. – Bardziej niż gotowy obraz fascynował mnie sam proces: zapach farby, faktura powierzchni, gest ręki – wspomina Karolina Treler-Ciupińska. Z czasem tworzenie stało się dla niej naturalnym językiem komunikacji. – Moja droga była stopniowa: od intuicyjnych prób, przez świadome poszukiwania, aż po moment, w którym malarstwo stało się codzienną praktyką – opowiada.
Dziś pracuje we własnej pracowni w OFF Piotrkowska w Łodzi, tworząc zarówno kameralne formy, jak i duże realizacje przestrzenne, w tym murale. – Tworzenie jest dla mnie nie tylko zawodem, ale sposobem widzenia świata – mówi.
Obrazy, które rodzą się z energii
Styl Karoliny ewoluował latami, ale dziś najbliżej jej do ekspresjonizmu abstrakcyjnego i malarstwa gestu, czyli sztuki, w której ważne są ruch, emocje i sposób nakładania farby, a nie realistyczne przedstawienie. – Nie lubię zamykać się w jednej definicji. To, co robię, jest połączeniem intuicji, energii i eksperymentu – wyjaśnia.
Artystka pracuje w różnych formatach – od mniejszych obrazów, przeznaczonych do prywatnych wnętrz, przez większe płótna, aż po murale i prace tworzone na indywidualne zamówienie do przestrzeni publicznych i biurowych. Często sięga po różne media: farby o zróżnicowanej gęstości i fakturze, materiały odbijające światło czy elementy asamblażu (łączenie różnych materiałów w jednym obrazie). – Lubię, kiedy obraz jest wielowymiarowy wizualnie, ale też emocjonalnie – dodaje.
W jej pracach pojawiają się rytm, napięcie, powtarzalność i celowe wychodzenie poza schemat. – Interesuje mnie relacja między ciszą a impulsem, między minimalizmem a ekspresją. To trochę opowieść o codzienności i nagłych emocjach – tłumaczy Karolina.
Między intuicją a dialogiem
Karolina podkreśla, że rzadko zaczyna obraz od precyzyjnego planu. – Najczęściej pojawia się myśl, emocja albo obraz zapisany gdzieś w pamięci i to mnie prowadzi – mówi. Pracuje warstwowo, czyli nakłada kolejne warstwy farby, reagując na to, co już powstało.
– Finalna forma jest efektem dialogu między mną a tym, co pojawia się na płótnie – wyjaśnia. Spontaniczność odgrywa w jej pracy kluczową rolę. – To nie jest improwizacja w chaosie, raczej oddanie sterów podświadomości. Dzięki temu na obrazach widać autentyczne emocje, niczym nieprzefiltrowane – dodaje.
Są jednak projekty, w których pojawia się więcej porządku i systemu, jak seria „Numbers” („Liczby”). – Tam ważne są rytm, powtarzalność i myślenie koncepcyjne, oparte na konkretnym pomyśle. Lubię napięcie między kontrolą a swobodą – przyznaje artystka.
Sztuka, która działa na ludzi
Reakcje odbiorców są dla Karoliny jednym z największych źródeł satysfakcji. – Często słyszę, że moje obrazy „działają”, że każdy widzi w nich coś innego. To dla mnie bardzo ważne, bo oznacza, że prace nie pozostają obojętne – mówi.
Wiele osób wraca po kolejne obrazy, także realizowane na indywidualne zamówienie. – To ogromny komplement, bo oznacza zaufanie – nie tylko do jednej pracy, ale do całego mojego języka artystycznego – podkreśla. Jednym z takich przykładów jest wyremontowana recepcja budynku Red Tower, gdzie zawisło pięć jej obrazów z różnych cykli. – Mimo że pochodzą z różnych serii, razem tworzą spójną całość. To dla mnie ogromne wyróżnienie – dodaje.
Twórczość Karoliny Treler-Ciupińskiej można spotkać m.in. przy ul. Piotrkowskiej 44, gdzie od strony podwórza na muralu pojawiają się malarskie interpretacje rzeźb Michała Anioła.
