Lany Poniedziałek, czyli śmigus-dyngus. Kiedyś były to dwa odrębne zwyczaje

Poniedziałek Wielkanocny to dla większości z nas śmigus-dyngus i oblewanie się wodą. Czy wiedziałeś, że dawniej były to dwa odrębne zwyczaje? Na czym polegały? Sprawdź!

Łódź. Lany Poniedziałek, czyli śmigus-dyngus. Kiedyś były to dwa odrębne zwyczaje
Lany Poniedziałek, czyli śmigus-dyngus. Kiedyś były to dwa odrębne zwyczaje, fot. Wikipedia

Śmigusem nazywano dawniej zwyczaj oblewania wodą młodych dziewcząt, co miało zagwarantować im rychłe i szczęśliwe zamążpójście. Im więcej wody zostało wylane na dziewczynę, tym większym powodzeniem cieszyła się ona wśród kawalerów. Śmigus, szczególnie w północnej Polsce, gdzie nie znano zwyczaju oblewania się wodą, był również związany z uderzaniem się (smaganiem) zielonymi gałęziami, palemką lub wierzbowymi witkami, które miały zwiastować zdrowie i witalność. Dyngusem natomiast nazywano wesołą kwestę świąteczną młodych chłopaków (często w przebraniach) połączoną z wypraszaniem darów (jajek, pisanek, chleba) oraz z zalotami i oblewaniem wodą panien na wydaniu.

Chodzenie z kurkiem

W centralnej Polsce, m.in. w okolicach Łowicza, Sieradza czy Łęczycy w Poniedziałek Wielkanocny młodzi mężczyźni chodzili także z kurkiem dyngusowym. Początkowo był to żywy kogut, później przeważnie drewniany, przymocowany do dwukołowego wózeczka ozdobionego kolorowymi wstążkami. Zwyczaj ten miał charakter matrymonialny - połączony był z kojarzeniem par i z zapewnieniem młodym małżeństwom licznego potomstwa. Kogut był od wieków bowiem symbolem urody, siły i płodności.

ZOBACZ TAKŻE