Spotkanie z Kotwicą Kołobrzeg nie rozpoczęło się jednak dla Biało-Czerwono-Białych wymarzonym scenariuszem. Jako pierwsi inicjatywę przejęli przyjezdni i to oni długo utrzymywali się na prowadzeniu. Łodzianie wyrównali dopiero w końcówce pierwszej kwarty, ale było to dopiero preludium.
Od drugiej kwarty na parkiecie liczył się już tylko jeden zespół – i był to ŁKS Coolpack Łódź. Napędzeni gospodarze nawet przez chwilę nie pomyśleli o tym, że mogą oddać prowadzenie rywalom i co chwila powiększali swój dorobek punktowy. Przy takim obrazie gry różnica pomiędzy oboma zespołami jedynie rosła i przed przerwą wynosiła już trzynaście punktów.
Bez zmian po przerwie
Po zmianie stron większych zmian w obrazie meczu nie było. Tym bardziej, że przyjezdni wydawali się być w jeszcze większym kryzysie formy. W efekcie Ełkaesiacy po prostu punktowali i przed końcową syreną ich licznik zatrzymał się na 91 zdobytych punktach.
Dla ŁKS Łódź zwycięstwo to duży oddech i przełamanie passy trzech porażek z rzędu. Szansa na pójście za ciosem już w środę, 8 kwietnia, podczas domowego meczu z GKS Tychy.
ŁKS Coolpack Łódź – Kotwica Port Morski Kołobrzeg 91:66 (22:21, 28:16, 16:9, 25:20)
