Przy Al. Unii Lubelskiej 2 panują minorowe nastroje. Chyba już tylko najwięksi optymiści wierzą w awans, choć matematyka i logika I ligi wskazują, że jeszcze nic nie zostało stracone. Po spektakularnym odwróceniu losów w Bytomiu wydawało się, że Grzegorz Szoka znalazł patent, jak nie przegrywać spotkań i wychodzić nawet z najtrudniejszych opresji, ale przypuszczenia te zostały brutalnie zweryfikowane tydzień później w Łodzi. Rycerze Wiosny na własnym obiekcie przegrali z Chrobrym, a głównymi aktorami tego spektaklu byli eksełkaesiacy. Strata punktów zabolała, bo zespół Grzegorza Szoki musi intensywnie gonić czołówkę, jeśli myśli o awansie. Szansa na punkty pojawi się w poniedziałek, 23 lutego. ŁKS Łódź uda się do przedostatniej w tabeli Stali Mielec, z którą już raz wygrał w tym sezonie.
Kryzys
Co prawda, nikogo nie można lekceważyć, zwłaszcza gdy gra na własnym obiekcie, ale fakt jest taki, że w obecnym sezonie Stal to jeden z najsłabszych zespołów zaplecza Ekstraklasy. Z zapowiedzi szybkiego powrotu do elity nie zostało nic. Trwa desperacka próba ratowania się przed spadkiem. Efekty? Porażka z Polonią Warszawa i remis z ostatnim w tabeli Górnikiem Łęczna. Czy ŁKS Łódź skorzysta ze słabszej dyspozycji rywali? Przekonamy się w poniedziałek, 23 lutego. Start meczu o godz. 18:00.
