Sebastian Białecki jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich darterów młodego pokolenia. Reprezentuje Polskę na turniejach międzynarodowych i należy do elitarnego grona 128 zawodników na świecie posiadających kartę Professional Darts Corporation. – Karta zawodnicza upoważnia do startu w turniejach przez cały sezon i kwalifikacji do najważniejszych imprez telewizyjnych – wyjaśnia Sebastian.
Choć jego nazwisko coraz częściej pojawia się w mediach, początki były bardzo skromne. Zaczęło się od rodzinnej pasji i wizyt na lokalnych rozgrywkach. – Interesuję się też piłką nożną i Formułą 1, ale dart od dawna jest najważniejszy – dodaje.
- ZOBACZ TAKŻE: Niezwykłe wydarzenie motoryzacyjne w Łodzi. Kiedy odbędzie się "Babski Rajd AutoMocne"?
Dziś za nim sukcesy juniorskie, półfinały międzynarodowych turniejów i wygrane z uznanymi zawodnikami, a przed nim ambitny plan, by na stałe zadomowić się w światowej elicie.
Od zabawy do światowej sceny
Wszystko zaczęło się w 2011 r., kiedy miał zaledwie osiem lat. – Tata grał w darta elektronicznego w lokalnej lidze i któregoś dnia zapytałem, czy mogę pójść z nim. Od tamtej pory chodziłem regularnie – wspomina Sebastian. Na początku był tylko obserwatorem, ale szybko zaczął próbować swoich sił w przerwach między meczami. – Byłem tak mały, że musiałem wchodzić na krzesło, żeby zdjąć lotki z tarczy – opowiada.
Z czasem zabawa zamieniła się w regularne treningi i pierwsze turnieje. Przełom przyszedł w latach 2019–2020, gdy jako reprezentant Polski wyjechał do Anglii na turnieje organizowane przez British Darts Organisation. – Udało mi się dojść do półfinału World Masters i mistrzostw świata BDO. To był ogromny wyczyn jak na polskie realia i wtedy pierwszy raz pomyślałem, że mogę robić to profesjonalnie – mówi Sebastian.
W tym samym czasie podpisał kontrakt z firmą Target i trafił do międzynarodowego projektu młodzieżowego, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że znalazł swoją drogę.
Wejście do elity
Jeszcze wcześniej pojawił się moment, który pokazał mu, że może rywalizować z najlepszymi w kraju. – W 2018 r. jako 14-latek doszedłem do półfinału Mistrzostw Polski Seniorów i wygrałem z Krzysztofem Ratajskim. Zostałem wicemistrzem Polski i wtedy pojawił się sygnał, że warto spróbować w PDC – opowiada Sebastian.
Na start w turniejach Professional Darts Corporation musiał jednak poczekać do ukończenia 16 lat. Gdy w 2020 r. wreszcie stanął na starcie pierwszych zawodów PDC, szybko przekonał się, że nie odstaje poziomem. – Od początku wyniki były bardzo zadowalające. Wiedziałem, że mogę walczyć na światowym poziomie i że muszę podejść do darta profesjonalnie – podkreśla.
Dziś znajduje się w gronie 128 zawodników na świecie posiadających kartę PDC. – Grając z najlepszymi, uczysz się wykorzystywać każdą szansę. Jeśli pojawia się okazja, trzeba ją chwytać – mówi Sebastian.
Jak przyznaje, pojedynki z czołówką światową są trudne, ale bezcenne pod względem doświadczenia i rozwoju.
Sport koncentracji
Sebastian nie ma wątpliwości, że dart wymaga nie tylko techniki, ale przede wszystkim mentalnej wytrzymałości. – To sport o bardzo dużym natężeniu skupienia i koncentracji. Trening pozwala utrzymać pamięć mięśniową i rytm gry, a także dobre nastawienie przed zawodami – tłumaczy.
Zauważa, że w Polsce zmienia się postrzeganie tej dyscypliny. – Widać coraz więcej materiałów w internecie i telewizji. Dart coraz częściej jest traktowany jak sport, a nie gra z pubu – mówi. Podkreśla też jego dostępność. – Standardowy zestaw do gry kosztuje ok. 400 zł i wystarcza na długo. Można zacząć w każdym wieku, czy ma się 8 lat, czy 60+ – zaznacza Sebastian.
Sam patrzy w przyszłość ambitnie. – Na najbliższe sezony celem jest utrzymanie się w gronie 128 zawodników PDC i lepszy występ na mistrzostwach świata, a marzenie to mistrzostwo świata i stałe miejsce wśród najlepszych – mówi bez wahania.
