Jaki będzie wynik i ile par skarpet założyłeś – to były dwa najczęściej zadawane pytania przed meczem. Mimo mrozu kibice Widzewa Łódź niemal w komplecie stawili się na stadionie. W nogach piłkarzy było to, czy oprócz zimnych rąk, będą mieli też zimne serce. Łodzianie, tak jak na sparingach, ruszyli od samego początku. Wysoki pressing, niemal huraganowe ataki. Trwało to 10. minuty i skończyło się jedynie strachem rywali. Następnie Jagiellonia odzyskała rezon i nie pozwala tak łatwo atakować swojej jedenastki. Mecz wyraźnie stracił na tempie. Dopiero w 35. minucie, dość niespodziewanie, na prowadzenie wyszli goście. Pierwszy celny strzał i od razu gol. Najpierw przytomnie w polu karnym zachował się Imaz, a całość wykoczończył Bartosz Mazurek. Widzew Łódź nie był w stanie odpowiedzieć. Gra była szarpana, niedokładna i nieco bez pomysłu i dlatego podopieczni Igora Jovićevicia na przerwę schodzili przegrywając.
Dwa ciosy
Druga część gry nie zaczęła się najlepiej dla gospodarzy. Kilka minut po rozpoczęciu sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla Jagi, który na bramkę zamienił Afimico Pululu. Joviciević rzucił na plac gry wszystkie siły jakie miał. Do gry weszli Mariusz Fornalczyk, Emil Kornvig oraz Carlos Isaac. Pozytywnych zmian w grze jednak nie stwierdzono. Co więcej, Jagiellonia za sprawą Norberta Wojtuszka strzeliła trzecią bramkę. Na osłodę bramkę z rzutu karnego w 89. minucie zdobył Sebastian Bergier. Jednak to było wszystko, na co było stać Widzew Łódź tego wieczora.
Drągowski – Cheng, Visus, Andreu (90’ Wiśniewski), Krajewski (65’ Isaac) – Pawłowski (56’ Fornalczyk), Shehu, Lerager, Bukari – Bergier, Zeqiri (56’ Kornvig)
Widzew Łódź 1:3 Jagiellonia Białystok
89 Bergier (K) 35’ Mazurek
54’ Pululu (K)
80’ Wojtuszek
