Budynek szkoły ukończono w 1891 roku (według projektu Hilarego Majewskiego), choć jego wznoszenie rozpoczęto już w latach 80. XIX wieku. Neorenesansowa fasada z ozdobnymi kolumnami, kluczami nad oknami i charakterystycznym gzymsem do dziś wyróżnia się na tle okolicznej zabudowy. Początkowo mieściło się tu rosyjskie gimnazjum męskie, do którego uczęszczało około 150 uczniów. Jednym z fundatorów był sam Karol Scheibler – symbol przemysłowej Łodzi.
W 1905 roku uczniowie aktywnie włączyli się w walkę o wprowadzenie języka polskiego do szkół. Gdy wybuchła I wojna światowa, gimnazjum zamknięto, a w jego murach zaczęto organizować polskie legiony. Już w 1916 roku budynek znów stał się szkołą – czteroklasowym gimnazjum męskim pod kierownictwem Leona Starkiewicza, jednej z najważniejszych postaci w dziejach „Trójki”.
Park, legioniści i matura
Tuż obok szkoły istniał niegdyś targ mięsny, który w 1896 roku zastąpił park miejski – dzisiejszy Park Sienkiewicza. Z okien klas uczniowie patrzyli więc nie tylko na zmieniającą się Łódź, ale i na własną przyszłość. W 1923 roku pierwsi absolwenci zdawali maturę, a trzy lata później założyli Stowarzyszenie Byłych Wychowanków – tradycję pielęgnowaną do dziś.
Po II wojnie światowej szkoła wznowiła działalność w 1945 roku, a rok później przyjęła imię Tadeusza Kościuszki. Przez lata zmieniała nazwy i strukturę, by w 1954 roku stać się szkołą koedukacyjną. Od 1962 roku w budynku funkcjonują osobno III Liceum Ogólnokształcące oraz Szkoła Podstawowa nr 173.
Szkoła, z której wychodzili wielcy
Lista absolwentów „Trójki” przypomina spis nazwisk z encyklopedii. Uczyli się tu m.in. Julian Tuwim, Jan Karski, Jan Machulski czy Zbigniew Nienacki. Byli wśród nich poeci, aktorzy, naukowcy, politycy, dyplomaci i mistrzowie sportu. Trudno znaleźć dziedzinę życia publicznego, w której absolwenci III LO w Łodzi nie odcisnęliby swojego śladu.
Ciekawostki z długich korytarzy
Szkoła dorobiła się także własnych legend. Fasada budynku „zagrała” w serialu „Stawka większa niż życie”, występując jako siedziba niemieckiego wywiadu. O Julianie Tuwimie krąży anegdota, że już jako uczeń pisał tak długie wypracowania, iż nauczyciel miał mu zwrócić uwagę: „Temat był na dwie strony, nie na sześć”. Odpowiedź młodego poety? Podobno po prostu „nie umiał pisać krócej”.
Jest też historia o dzwonku, który potrafił zadzwonić za wcześnie albo za późno. Uczniowie żartowali, że to „duch starej Trójki” decyduje, kiedy kończy się lekcja – zwykle nie wtedy, gdy wszyscy mieli na to nadzieję.
