Trzecie spotkanie serii wręcz bliźniaczo przypominało drugie, rozegrane w Krakowie. Po wyrównanej pierwszej kwarcie i nieznacznej różnicy punktowej, jedna z drużyn znacząco wystrzeliła w drugiej odsłonie. Tym razem nie był to jednak ŁKS, a Wisła, która na przerwę schodziła z czternastopunktowym prowadzeniem.
Po zmianie stron łodzianki walczyły i próbowały odrabiać straty. Zanotowały nawet serię ośmiu punktów w niespełna minutę, ale przed czwartą kwartą przyjezdne zdążyły podwyższyć prowadzenie.
Walczyły do końca
W czwartej kwarcie łodzianki dokonały rzeczy niemożliwej - nie tylko odrobiły piętnaście punktów różniący, ale same wyszły na prowadzenie. Wisła odpowiedziała celnym koszem i podobnie jak w pierwszym meczu, wynik rozstrzygnęła dogrywka. W niej o jedną trójkę lepsza okazała się Wisła.
Porażka oznacza, że ełkaesianki kończą już pierwszoligowy sezon. Cel, który został postawiony drużynie przed jego rozpoczęciem udało się zrealizować, choć niedosyt zapewne pozostanie.
ŁKS KK Łódź - Wisła CanPack Kraków 74:77 (14:12, 6:22, 11:12, 31:16, 12:15)