Poplecione z natury. Monika Marcinkowska z Łodzi łączy rękodzieło z ogromną pasją

Siedem lat temu zaczęło się od jednej makramy nad łóżkiem. Dziś Monika Marcinkowska prowadzi markę Poplecione, w której – jak sama mówi – jest jednocześnie „sternikiem, marynarzem i okrętem”. Projektuje, plecie, fotografuje i prowadzi sprzedaż, łącząc rękodzieło z doświadczeniem zdobytym wcześniej w branży modowej.

Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
Poplecione z natury. Monika Marcinkowska z Łodzi łączy rękodzieło z ogromną pasją
7 zdjęć
Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
Łódź. Monika Marcinkowska łączy rękodzieło z ogromną pasją
ZOBACZ
ZDJĘCIA (7)

– Markę Poplecione tworzę od siedmiu lat. Jestem i pomysłem, i wykonaniem, i zapleczem organizacyjnym – mówi Monika Marcinkowska.

Talent i inspiracja 

Rękodzieło towarzyszyło jej od zawsze. W rodzinie Moniki talent manualny był czymś naturalnym, dziadek, mama i ciocia zajmowali się pracami ręcznymi. Monika już jako dziecko potrafiła godzinami malować lub szyć ubrania dla lalek. Zanim powstało Poplecione, przez dziesięć lat pracowała na etacie w firmie modowej jako fotografka i menadżerka sklepu internetowego. Makramę odkryła przypadkiem, szukając dekoracji do własnego mieszkania. Inspiracje znalazła w zagranicznych realizacjach, a brak form, które odpowiadałyby jej estetyce, stał się impulsem do działania. – Postanowiłam nauczyć się pleść sama i stworzyć makramę dokładnie taką, jakiej chciałam – wspomina. Gdy ściany w mieszkaniu zaczęły się zapełniać kolejnymi plecionkami, pojawił się pomysł, by pokazać je innym. Tak powstało konto na Instagramie, a potem nastąpił efekt kuli śnieżnej i pojawiały się zamówienia.

Plecionki bez schematu

Proces twórczy Moniki nie przebiega według jednego wzoru. Czasem pomysł dojrzewa w głowie i wymaga natychmiastowej realizacji, innym razem punktem wyjścia jest wnętrze i oczekiwania klientki. – Każdy projekt jest inny i każdy wymaga osobnego podejścia – podkreśla. Kluczowe znaczenie mają materiały. Makramy Moniki powstają wyłącznie z naturalnych surowców i są zawieszane na bukowych gałęziach, zbieranych w naturze i ręcznie obrabianych. – Dzięki temu nawet przy tym samym wzorze nie ma dwóch identycznych prac – zaznacza.

>>Dalsza część artykułu znajduje się poniżej<<

Z natury i z recyklingu

Sznurki, z których powstają plecionki, pochodzą od polskiego producenta i są wykonywane z bawełny z recyklingu. – Zależy mi na tym, żeby makramy były w stu procentach naturalne, nie tylko wizualnie, ale też w swoim „DNA” – mówi. Inspiracje czerpie głównie z przyrody, co znajduje odzwierciedlenie także w jej codziennym stylu życia. – Gdy nie plotę, najczęściej jestem w lesie albo w górach – przyznaje. Naturalne materiały, drewno i zieleń dominują również we wnętrzach, do których trafiają jej prace, budując spokojny i wyjątkowy klimat boho.

Spokój wpleciony w pracę

Przez lata marka Poplecione była kojarzona przede wszystkim z dużymi makramami ściennymi, często wykonywanymi na indywidualne zamówienia dla klientów z Polski i całej Europy. Ostatni rok przyniósł jednak nowy kierunek – funkcjonalne plecione torby. – Zrobiłam ją najpierw dla siebie i szybko okazało się, że to był strzał w dziesiątkę – mówi o Beach Bag, która stała się letnim hitem. Monika chętnie realizuje zamówienia indywidualne, bo dają jej twórczą swobodę. – Zaczynamy od rozmowy i zdjęć wnętrza, reszta rodzi się w trakcie pracy – tłumaczy. Dla niej samej plecenie pozostaje czymś więcej niż zawodem. – To moment pełnego skupienia. Kiedy pracuję ze sznurkami, reszta przestaje istnieć – mówi. I właśnie ten spokój, wpleciony w naturalne materiały, trafia później do domów jej klientek i klientów.

Od żagli do wnętrz

Makrama to technika ręcznego wiązania sznurków bez użycia igieł i szydełek. Jej korzenie sięgają XIII w., kiedy pojawiła się w krajach arabskich jako sposób ozdabiania tkanin i frędzli. Do Europy trafiła za sprawą żeglarzy, którzy wykorzystywali węzły makramowe do dekorowania statków i tworzenia praktycznych przedmiotów na morzu. W XX w. makrama przeżyła renesans jako element stylu boho (luźne fasony,  materiały z natury (len, bawełna, drewno), bogactwo wzorów) i do dziś pozostaje jedną z najbardziej naturalnych i uniwersalnych form rękodzieła.

ZOBACZ TAKŻE