W ciemno można było stawiać, że w tym spotkaniu walka będzie toczyła się o każdą piłkę. Starcie dwóch najlepszych drużyn obecnego sezonu Tauron Ligi po prostu musiało być wielkim meczem. I było. W pierwszym secie żadna z drużyn nie potrafiła ustabilizować swojego prowadzenia, które przechodziło z rąk do rok. Taka gra nerwów trwała, aż do wyniku 17:17. Wtedy siatkarki PGE Budowlanych Łódź odpaliły. Najpierw seria czterech punktów z rzędu, powstrzymanie przeciwniczek przed odrobieniem start i szybkie zamknięcie seta wynikiem 25:20.
W drugiej partii walki był jeszcze więcej. W początkowej fazie podopieczne Macieja Biernata zyskały lekką przewagę i miały cztery punkty zapasu. Jednak w środku seta taka różnica jest zdecydowanie do odrobienia. Rzeszowianki poinstruowane przez sztab trenerski wróciły po przerwie na parkiet i odrobiły starty. Do końca wszystko rozgrywało się dosłownie na żyletki. Dopiero w grze na na przewagi do remisu doprowadził Developres Rzeszów.
Trzeci set od samego początku był niezwykle wyrównany. Maksymalna przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty. Miejsca na błędy nie było i obie ekipy niemal ich nie popełniały. Jednak napędzone poprzednim zwycięstwem gospodynie i tę partię rozstrzygnęły na swoją korzyść.
Końcówka rozczarowaniem
Wydawało się, że w secie czwartym znów górą mogą być Łodzianki, a przynajmniej wskazywał na to początek. Szybko zdobyte trzy punkty i… koniec. Coś mocno się zacięło u PGE Budowlanych Łódź i do końca nie weszło we właściwe tryby. Liderki tabeli dość pewnie rozstrzygnęły tę partię na swoją korzyść, a cały mecz wygrały 3:1.
Developres Rzeszów 3:1 PGE Budowlani Łódź (20:25, 27:25, 25:23, 25:18)
