„Publiczność uwielbia sprawdzać, czy sobie poradzimy" - grupa O! Impro o sztuce improwizacji

Są zawodowymi aktorami, którzy siedem lat temu zajęli się improwizacją teatralną. Magda Prochasek, Kamila Salwerowicz, Janek Jakubowski i Michał Kruk nie tylko rozwijają w Łodzi własną grupę O! Impro, ale też uczą innych niełatwej sztuki improwizacji.

fot. Maria Wolniak
Publiczność uwielbia sprawdzać, czy sobie poradzimy
3 zdjęcia
fot. Maria Wolniak
fot. Dagmara Hendzlik
fot. Dagmara Hendzlik
ZOBACZ
ZDJĘCIA (3)

Daniel Markiewicz: Jak to wszystko się zaczęło?

Grupa O! Impro: Siedem lat temu, od nieistniejącej już grupy Impro Atak, która powstała w Teatrze Nowym. W roku 2018 daliśmy premierę naszego autorskiego formatu „Podglądacze” – czyli 24 h z życia mieszkańców pewnej łódzkiej kamienicy. Wtedy właśnie zrodziła się pierwsza nieśmiała myśl o powołaniu swojej grupy. O! Impro stworzyliśmy we wrześniu 2020 roku – czwórka aktorska oraz odpowiedzialna za stronę graficzną i promocyjną grupy Anna-Maria Wolniak, a także akordeonista Aleksander Stachowski. Biorąc pod uwagę fakt, że wystartowaliśmy w okresie pandemicznym, udało nam się zrobić już całkiem sporo. Regularnie gramy spektakle improwizowane w Teatrze Małym w Manufakturze, prowadzimy szkolenia i warsztaty dla dorosłych i młodzieży, a także posiadamy bogatą ofertę eventową dla zainteresowanych współpracą firm. Dodatkowo, we współpracy z Radiem Łódź, stworzyliśmy radiowy serial improwizowany „Kochanie, słuchasz mnie?”. Od tego sezonu organizujemy również w każdą środkową środę miesiąca o godz. 19:00 „Impro Jamy” w Niebostanie – każdy może wejść na scenę i spróbować swoich sił w improwizacji. Nie ma czasu na nudę.

Jak się przygotowujecie do występów?

Improwizacja jest szeregiem zasad, w obrębie których się poruszamy: bycie na tak czy słuchanie drugiego człowieka. Tak jak osoba z ulicy nie zaimprowizuje jazzowego utworu, tak też nie zagra improwizowanej sceny w sposób, w jaki zrobimy to my. W trakcie prób wykonujemy ćwiczenia na skupienie, pobudzenie kreatywności czy podzielność uwagi. Trenujemy również granie scen. Potem zostaje już tylko wyjście na deski teatralne i zagranie spektaklu według wskazówek, jakimi poprowadzi nas publiczność. 

Nie przygotowujecie sobie wcześniej absolutnie żadnych scen?

Nigdy. Zawsze prosimy publiczność o sugestię postaci, miejsca czy jednego słowa, z którego tworzymy cały spektakl. Publiczność uwielbia stawiać nas, aktorów, w trudnej sytuacji i sprawdzać, czy sobie poradzimy. Wtedy widzi, że nie ma ściemy. Najlepszy komplement, jaki można nam powiedzieć, to że nasza improwizacja była ustawiona. A nie ma najmniejszego sensu, żeby wymyślać coś wcześniej, bo nie wiadomo nawet, co powie nasz sceniczny partner, a co dopiero jak zareaguje i co wymyśli publiczność. Sugestie widzów bywają najbardziej zakręcone w świecie. Kiedyś poproszono nas o zagranie sceny, podczas której siedmioosobowa rodzina i ich świnka morska zasiada do wigilijnej wieczerzy. Aktorów na scenie – dwóch. Bułka z masłem.

Co jest najtrudniejsze w improwizacji?

Wszystko w impro opiera się na słuchaniu drugiej osoby i właśnie ta uważność na swojego scenicznego partnera jest najważniejsza. To nieustanne toczenie walki ze sobą i swoim mózgiem, który za wszelką cenę chce wcześniej coś wykreować, poczuć się bezpiecznie. A podstawową zasadą improwizacji nie jest wcześniejsze przygotowanie się, ale otwartość i przyjmowanie, jak my to nazywamy, ofert współwystępującego. Taką ofertą może być wszystko: wypowiedziane zdanie, gest, nastrój. Impro nie jest oparte na „ja”, tylko na „my” – razem coś tworzymy, sam nie zrobię nic. Siła polega na obecności drugiego człowieka, na scenie nie towarzyszą nam żadne rekwizyty, mamy tylko siebie nawzajem.

Kto przychodzi na Wasze warsztaty?

Mamy osoby w różnym wieku, średnio od trzydziestu do pięćdziesięciu kilku lat. W większości są to ludzie  pracujący w korporacjach, ale przekrój branż jest naprawdę spory. Dla wielu z nich nasze zajęcia są metodą na przełamywanie barier i rozwój osobowości. Pokazują, że mamy w sobie wiele blokad, a przeżywanie emocji bywa dla nas bardzo trudne. Podczas naszych warsztatów ludzie w pewnym momencie otwierają się. Nie oceniamy nikogo, nie można tu też mówić o popełnianiu błędów – skoro nie ma scenariusza, to niczego nie można zrobić źle. 

Myślicie, że udział w takim warsztacie może komuś pomóc pozbyć się np. fobii społecznej?

Widać po naszych kursantach, że stają się coraz bardziej pewni siebie. Jeden z uczestników sam nam powiedział, że dzięki warsztatom jest bardziej odważny w swojej pracy, zaczął inaczej patrzeć na niektóre sprawy. Nasi warsztatowicze wychodzą z zajęć i to, co tutaj przeżyli, mielą w głowie, a potem przekładają na swoje codzienne sprawy. Celem kursu nie jest to, żeby każdy został po nim aktorem improwizatorem, tylko właśnie rozwój. Nie wszyscy będa miąli odwagę, by po jednym kursie wyjść na scenę i zaprezentować się publiczności, ale jednocześnie zrobią postęp w jakiejś ważnej dla siebie dziedzinie, np. przełamią się w kontakcie z ludźmi. Są też oczywiście grupy, które po naszych szkoleniach działają dalej w temacie impro i to też jest super, kibicujemy im z całych sił.

Czy z waszych warsztatów mogą korzystać tylko dorośli?

Nie, mamy też ofertę dla grup szkolnych od 4 klasy podstawówki aż do końca liceum. Zaczęliśmy w trakcie pandemii i widzieliśmy, że izolacja, jaka miała wtedy miejsce, niedobrze wpłynęła na kontakty między dziećmi. Z jednej strony są teraz stęsknione  kontaktu z rówieśnikami, z drugiej nie zawsze wiedzą, jak odnaleźć się w grupie. Nauczyciele, którzy wraz ze swoimi klasami uczestniczą w warsztatach, również uczą się, jak je znów zachęcić do wspólnego działania. Dostajemy od nich feedback, że dzieciaki nigdy wcześniej tak fajnie ze sobą nie pracowały, jak na naszych zajęciach. 

Najbliższy spektakl improwizowany grupa O! Impro zagra 14 stycznia na deskach Teatru Małego w Manufakturze (ul. Drewnowska 58 B). Bilety do nabycia na stronie internetowej teatr-maly.interticket.pl oraz w kasie teatru na godzinę przed spektaklem, możliwość rezerwacji pod nr tel. 48 660 716 936.

ZOBACZ TAKŻE