Puchar Polski nie dla Widzewa Łódź. Porażka z GKS Katowice po rzutach karnych

Dogrywka i rzuty karne były potrzebne, żeby wyłonić zwycięzcę w starciu GKS Katowice z Widzewem Łódź. W serii jedenastek lepsi okazali się gospodarze.

Łódź. Piłkarz Widzewa Łódź
Puchar Polski nie dla Widzewa Łódź. Porażka Z GKS Katowice po rzutach karnych, fot. Widzew Łódź

Oba kluby ponad 20 lat czekają na awans do półfinału Pucharu Polski. W roli faworytów występowali Katowiczanie, którzy na własnym stadionie nie przegrali od pięciu spotkań, a w ostatniej kolejce ligowej pokonali 3:1 Górnika Zabrze. Jednak to Widzew Łódź, występujący w bardzo eksperymentalnym ustawieniu, zaczął mocniej. Wysoki pressing sprawiał, że GKS był mocno stłamszony pod własnym polem karnym. Dość szybko pojawiły się również strzały w bramkę, ale były one na tyle niegroźne, że Rafał Strączek nie miał z nimi większego problemu. Do 25. minuty Łodzianie robili sporo, żeby wygrać to spotkanie, jednak zespołowi Rafała Góraka wystarczył moment nieuwagi, żeby otworzyć wynik. Tak się stało w 28. minucie. Po wrzucie z autu piłka została wybita przed pole karne, tam złapał ją Alan Czerwiński, wrzucił za obrońców do Lukasa Klemenza, a obrońca tak jak w meczu ligowym trafił do siatki. Łodzianie po tym ciosie byli wyraźnie ogłuszeni. Trudno im było wyjść z własnej połowy i zawiązać składną akcję. Co prawda udało się kilka razy przenieść futbolówkę pod pole karne Strączka, ale ostatnie słowo znów należało do Katowiczan. Bartosz Nowak sprytnym zagraniem znalazł Ilie Shukurina. Białorusin stanął oko w oko z Bartłomiejem Drągowskim. Z tego pojedynku obronną rękę wyszedł reprezentant Polski, a chwilę po tej akcji sędzia Wojciech Myć zaprosił obie drużyny na przerwę. 

Rzuty karne

Po zmianie stron Widzew Łódź ruszył do szaleńczego ataku. Wysoki odbiór, doskakiwanie do każdej piłki. To się opłaciło. Łodzianie wywalczyli rzut wolny, sprytnie rozegrany na krótko przez Juliajana Shehu i Samuela Kozlovskyego. Ten drugi płasko zagrał w pole karne, a Andi Zeqiri wbił piłke do siatki. Od tego momentu zaczęło się sporo chaosu na boisku. Żadna z drużyn nie potrafiła przejąć inicjatywy. Z tego zamieszania zrodziła się fantastyczna sytuacja, w której Sebastian Bergier powinien trafić, ale tego nie zrobił. Do końca meczu Ani GKS ani RTS nie przechylił szali zwycięstwa na swoją stronę i do wyłonienia zwycięstwa potrzebna była dogrywka, która również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O wszystkim decydowały rzuty karne. W nich zdecydowanie lepsi byli Katowiczanie. Strzał Frana Alvareza obronił Rafał Strączek, a Mariusz Fornalczyk w decydującym momencie strzelił nad poprzeczką i tym sposobem GKS po 22 latach oczekiwania awansował do półfinału Pucharu Polski

Drągowski – Kapuadi, Wiśniewski, Andreu – Kozłowski (106’ Cheng), Shehu, Lerager (90+1’ Selahi), Krajewski (90+1’ Issac) – Kornvig – Bergier (113’ Fornalczyk), Zeqiri (84’ Alvarez) 

ZOBACZ TAKŻE