Łodzianie przed pojedynkiem byli stawiani w roli zdecydowanych faworytów. Orły zdecydowanie lepiej radzą sobie w tym sezonie niż Ostrowianie, którzy dodatkowo do spotkania w Łodzi przystępowali osłabieni brakiem Taia Woffindena. Początek meczu pokazał jednak, że podopiecznych trenera Macieja Jądera czekać będzie trudna przeprawa. Goście zaczęli od dwóch mocnych ciosów w postaci podwójnych wygranych. Gospodarze szybko odrobili te straty i po pierwszej serii startów mieliśmy remis 12:12. W dalszej fazie spotkanie było bardzo wyrównane, dopiero po 11. wyścigu goście odskoczyli na prowadzenie sześcioma punktami.
Zdecydował 13. bieg
W 12. gonitwie wydawało się, że Łodzianie odrobią większość strat, jednak kapitalnie pojechał Jonas Seifert-Salk. Duńczyk wyprzedził obu żużlowców z Łodzi i utrzymał przewagę Ostrowian. W 13. biegu goście wygrali podwójnie, dzięki czemu prowadzili już 44:34 i zapewnili sobie wygraną w całym meczu. W wyścigach nominowanych podopieczni Tomasza Gapińskiego dorzucili do swojego dorobku 4 oczka więcej niż gospodarze i ostatecznie wygrali w Łodzi aż 52:38.
Orzeł Łódź kolejne spotkanie rozegra już w niedzielę, 7 czerwca z Cellfast Wilkami Krosno. Będzie to zaległy pojedynek 5. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi.
