Terminologia niemiecka zdominowała przez stulecie niemal cały przemysł włókienniczy w Łodzi, choćby w określeniu głównych działów produkcji: wspomniana szpinernia (przędzalnia), webernia (tkalnia) czy blich (bielnik).
Niemieckie nazwy w przemyśle
Bardzo dużo nazw niemieckich dotyczyło również maszyn, akcesoriów czy gotowych wyrobów. Ten trzon szpinerski funkcjonował ponadto przy kilku innych określeniach, bo np. prządka nazywana była szpinerką, a fachowiec od przędzalnictwa – szpinerem. Nawet początkujący w szpinerni młodzi chłopcy zwani byli szpinerakami albo śpinerokami, z kolei grubszy sznurek, którego używano w przędzalni, to był po prostu szpinsznurek.