wróć do artykułu
Zmieniaj zdjęcia za pomocą strzałek na klawiaturze
5 / 11

Legendy o Łodzi. Nawiedzone miejsca, duchy fabrykantów, procesy czarownic i inne historie

Duch Bruno Biedermanna
Duch Bruno Biedermanna

Na rogu ulic Franciszkańskiej i Północnej znajduje się Pałac Biedermanna, w którym jeszcze kilka lat temu kształcili się studenci m.in. kulturoznawstwa. Nie wszyscy byli jednak świadomi, że budynek świadkował prawdziwej tragedii. Kiedy do Łodzi wkroczyła Armia Czerwona, właściciel pałacu, Bruno Biedermann, otrzymał jednoznaczne polecenie. Wraz z całą rodziną miał opuścić swoją posiadłość w ciągu godziny. Po wstawiennictwie robotników okres ten wydłużono do 24 godzin. Po upływie tego czasu cała rodzina miała zostać przetransportowana do obozu w Sikawie. Tak się jednak nie stało.

Bruno Biedermann zastrzelił swoją żonę Luizę oraz córkę Marylę, a następnie sam popełnił samobójstwo. Ich ciała, zgodnie z życzeniem Biedermanna, pochowano w ogrodzie, a pamięć o nich szybko wyblakła. Dopiero w 1977 r. pracujący przy pałacu robotnicy znaleźli szczątki tragicznie zmarłych. Po ekshumacji całą rodzinę pochowano na Starym Cmentarzu. Legenda głosi jednak, że Bruno Biedermann nigdy nie opuścił swojego domu, a jego duch do dziś przechadza się po pałacowych korytarzach.


ZOBACZ TAKŻE