Łódź.pl

Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi

Biega od 25 lat, organizuje imprezy sportowe, a po godzinach… zapina szelki i rusza w las z czwórką husky. Bartłomiej Sobecki, założyciel INES Husky Team w Łodzi, pokazuje, że psie zaprzęgi to nie tylko sport, ale też relacja budowana dzień po dniu – w ruchu, w skupieniu i w rodzinnej atmosferze.

Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
6 фотоs
Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
Łódź. Bieganie ma we krwi, a husky w sercu. Poznaj historię Bartłomieja Sobeckiego z Łodzi
ДИВІТЬСЯ
ФОТО (6)

Bartłomiej Sobecki od lat związany jest z bieganiem, ale przygoda z husky zaczęła się przypadkiem około 20 lat temu. Podczas rozmowy o wsparciu jednej z inicjatyw sportowych usłyszał od pracownicy sklepu, która sama biegała z psem, pomysł zorganizowania zawodów z udziałem zwierząt.

Biegam już 25 lat, a także organizuję biegi w Łodzi (Bieg Fabrykanta), regionie i w całej Polsce. Moją dodatkową pasją są psie zaprzęgi – mówi. Gdzieś mi to utkwiło w głowie – wspomina Bartek.

Najpierw startował w biegach z psem przy okazji innych zawodów, potem poznał ludzi, którzy profesjonalnie trenowali husky do sportu. Dzięki nim nauczył się, jak pracować ze zwierzakami. Wtedy zrozumiał, że to coś, czym chce się zajmować.

INES Husky Team z Łodzi

Zespół INES Husky Team powstał, bo Bartek chciał zebrać pod jedną nazwą to, co robią razem on, jego żona i psy.

Łatwiej powiedzieć INES Husky Team niż za każdym razem przedstawiać się pełnym składem: Demon, Rasta, Dusty, Marley i żona, która jest bardzo ważną częścią naszego zespołu. Gdy idziemy na trening, to robimy to razem: ja, żona i nasze psy, więc jest rodzinnie – mówi Bartek. Trenujemy 3-4 razy w tygodniu, najczęściej od późnego lata i wczesnej jesieni do późnej wiosny. Latem praktycznie nie trenujemy, bo jest za ciepło, a jeśli już, to tylko w bardzo chłodne poranki i na krótkich odcinkach. Trenujemy w okolicznych lasach, teraz głównie w Lesie Gałkowskim i Lesie Borowej koło Koluszek. Zanim przeniesiemy się w nowe miejsce, staram się wcześniej je sprawdzić. Jadę wtedy pobiegać albo przejechać się rowerem, żeby zobaczyć, czy trasa się nadaje – wyjaśnia.

Jednym z najważniejszych osiągnięć INES Husky Team jest złoty medal Mistrzostw Świata WSA (psy północy) zdobyty w ubiegłym roku we Włoszech z psem Marleyem – pierwszy taki tytuł w historii zespołu. Został wywalczony w canicrossie, czyli dyscyplinie, w której zawodnik biegnie połączony z psem specjalną liną, a pies pomaga mu utrzymać tempo. Zespół ma też na koncie inne medale mistrzostw świata oraz tytuły mistrzów Polski w warunkach bezśnieżnych.

Dwie pory psiego sportu

W psich zaprzęgach są dwie pory roku: zimowa i ta bez śniegu.

 Rozróżniamy zawody „on snow”, czyli na śniegu, oraz „dryland”. W wersji zimowej zawodnicy startują na saniach albo na nartach biegowych. Poza zimą dyscyplin jest więcej: biegamy, ścigamy się na rowerze, specjalnej hulajnodze lub zaprzęgach na specjalnych wózkach – wylicza Bartek.

Dla INES Husky Team zima jest raczej dodatkiem, nie z braku ambicji, tylko z powodu warunków.

U nas nie ma takich tras i takiego śniegu, jak na zawodach w Szwecji, Norwegii czy nawet na Słowacji – mówi Sobecki, podkreślając, że tam, gdzie rywalizują najlepsi, wszystko wygląda inaczej. Na Mistrzostwach Świata trasy są jak te, na których odbywają się Puchary Świata w biegach narciarskich. Do takiej jazdy trzeba przyzwyczaić nie tylko siebie, ale i psy, a to oznacza czas i częste wyjazdy.

Zaufanie ważniejsze niż wynik

W psich zaprzęgach prędkość przyciąga wzrok, ale dla Bartka najważniejsza jest relacja z psami.

Zaufanie buduje się codziennie, nie tylko na treningu, ale wtedy, gdy się je karmi i spędza z nimi czas – mówi.

Już od szczeniaka na zwykłych spacerach uczy je podstawowych komend.

Jak skręcamy w prawo, to w prawo, w lewo, to w lewo, prosto – i tak się do tego przyzwyczajają – tłumaczy Bartek. To zaufanie musi działać w obie strony. Ja muszę ufać psom, że zareagują na komendę, nawet gdy jadę z nimi na rowerze ponad 30 km na godzinę. Na zawodach dochodzi jeszcze zupełnie inny poziom emocji. Psy czują, że wokół jest mnóstwo innych psów: słychać szczekanie, pojawia się radość i skupienie na starcie. Mimo wysiłku i napięcia wszystko kończy się jednak w jeden sposób. Szczęśliwy pies to zmęczony pies. Na mecie one są po prostu zadowolone, że mogły pobiegać i wykonać swoją pracę – dodaje.

ДИВІТЬСЯ ТАКОЖ