Mężczyzna został znaleziony w stanie głębokiego wychłodzenia – temperatura jego ciała spadła do krytycznego poziomu około 22 stopni Celsjusza. Gdy trafił na oddział w Szpitalu Kopernika w Łodzi, jego parametry życiowe były niewyczuwalne, a serce przestało pracować. W większości przypadków oznaczałoby to stwierdzenie zgonu, jednak lekarze z postanowili wykorzystać ostatnią szansę, jaką daje aparatura ECMO.
Urządzenie to pełni funkcję zewnętrznego serca i płuc. Przez niemal pół doby maszyna pompowała i natleniała krew pacjenta, pozwalając lekarzom na powolne i bezpieczne podnoszenie temperatury jego organizmu. Dopiero po 11 godzinach od momentu zatrzymania krążenia, gdy ciało osiągnęło odpowiednią ciepłotę, serce 38-latka ponownie zaczęło samodzielnie bić.
Najbardziej zdumiewający jest fakt, że mimo tak długiego czasu bez własnego tętna, u pacjenta nie doszło do żadnych uszkodzeń neurologicznych. Mężczyzna jest w pełnym kontakcie logicznym, samodzielnie oddycha i przechodzi rehabilitację. Specjaliści podkreślają, że to nie tylko triumf technologii, ale przede wszystkim dowód na to, że o życie zawsze warto walczyć do samego końca. To jeden z nielicznych takich przypadków w historii polskiej kardiochirurgii.
