Falcia wygrała rekrutację na psa do płoszenia ptaków i we wrześniu zaczęła pracę na pełen etat na lotnisku Łodzi. Zastąpiła na tym stanowisku psa Falco, również rasy border colie, który po 13 latach pracy na lotnisku w Łodzi przeszedł na emeryturę.
Od razu było widać, że Falcia nadaje się do tej pracy. Nie bała się dźwięku samolotów. Pilnie uczyła się reagować na komendy. Teraz zaczyna już realizować coraz poważniejsze zadania. Pracuje chętnie mimo deszczu, wiatru i śniegu. Może patrolować teren od rana do wieczora. Już sama obecność psa zniechęca ptaki do żerowania na lotnisku, a o to nam przecież chodzi – mówi Andrzej Fijałkowski, specjalista ds. ochrony biologicznej lotniska w Łodzi i sokolnik.
Praca od samego rana
Wspólnie patrolują teren lotniska w Łodzi i odganiają od drogi startowej ptaki i małe ssaki np. zające, które w czasie parkotów, czyli rui (właśnie się u nich zaczęła), biegając w miłosnym amoku mogą wtargnąć na teren lotniska w Łodzi. Zderzenia z ptakami to najczęstsze zagrożenie dla statków powietrznych. Ptak może uszkodzić silnik, spowodować wypadnięcie samolotu z drogi startowej, ale też może doprowadzić do jeszcze poważniejszych konsekwencji, dlatego praca psa lotniskowego jest niezwykle ważna dla zachowania bezpieczeństwa. Młoda Falcia i emerytowany pies Falco mieszkają w rodzinnym domu swojego mentora pana Andrzeja. Falcia codziennie rano jedzie do pracy, a Falco wypoczywa przeważnie w ogrodzie. Tam ptaki zupełnie mu nie przeszkadzają.
Metoda border colie
Lotnisko w Łodzi jest pionierem w stosowaniu metody border colie, a Falco jest pierwszym psem, który pracował na lotnisku w naszym kraju. Dopiero dobre doświadczenia w zastosowaniu w Łodzi tej metody spowodowały, że inne lotniska cywilne i wojskowe zaczęły zatrudniać psy.
