Po ostatnich meczach, w których ŁKS Łódź łącznie stracił pięć bramek, trener Grzegorz Szoka zdecydował się na kilka roszad w składzie, co miało zapobiec szybkiej utracie bramki. Łodzianie zmienili również nieco styl atakowania. Fabian Piasecki dostawał długie piłki, a jego zadaniem było ściganie się z obrońcami. Plan na ten mecz posypał się już w 13. minucie. Najpierw Sebastian Rudol sfaulował przed polem karnym Kamila Cybulskiego, a w konsekwencji odgwizdanego rzutu wolnego piłka została wrzucona w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył Israel Puerto i otworzył wynik. Sędzia sprawdzał jeszcze potencjalnego spalonego, jednak okazało się, że Rudol złamał linię.
Potem ŁKS Łódź zaczął atakować, miał kilka groźnych sytuacji, ale próby Hinokio i Piaseckiego były nieskuteczne. Pod koniec pierwszej części gry arbiter podyktował rzut karny dla Łodzian, jednak po analizie VAR sędzia Tomasz Wajda uznał, że Gustaf Norlin zanim został sfaulowany, dotknął piłkę rękę. Niedługo później obie drużyny zeszły na przerwę.
Zmiana stron, zmiana gry
Drugą część gry Stal Mielec mogła rozpocząć od powiększenia prowadzenia, jednak atomowy strzał z daleka obronił Aleksander Bobek. Dosłownie chwilę później ŁKS Łódź się odgryzł. Bastien Toma fantastycznie obsłużył Jasper Lofelsenda, a ten trafił na 1:1. W tym roku zespół Grzegorza Szoki zdecydowanie lepiej czuje się w drugich połowach i nie inaczej było w Mielcu. W 62. minucie Artur Craciun dał prowadzenie Rycerzom Wiosny. Dało ono dużo pewności siebie Łodzianom, którzy kontrolowali mecz do samego końca. Mimo słabego początku ŁKS Łódź wywiózł z Mielca cenne trzy punkty.
Stal Mielec 1:2 ŁKS Łódź (13’ Puerto; 50’ Loffelsend, 62’ Craciun)
Bobek – Pingot, Craciun, Rudol – Norlin, Terlecki, Wysokiński, Loffelsend (73’ Krykun) – Hinokio (86’ Lewandowski), Toma (74’ Ernst) – Piasecki (67’ Arasa)
