Za Widzewem Łódź pierwsza gra kontrolna podczas obozu w Belek. Wynik jest oczywiście sprawą drugo, a nawet trzeciorzędną, ale z kronikarskiego obowiązku wypada wspomnieć, że Łodzianie zremisowali 1:1. Zdecydowanie ważniejsza jest sama gra. A jak ona wyglądała? Widzew Łódź w pierwszej części gry wyszedł swoim bazowym ustawieniem 4-4-2, które mogliśmy obserwować pod koniec rundy jesiennej. Parę środkowych pomocników stworzyli Lucas Lerager i Juljan Shehu, zaś na lewej obronie zameldował się Christopcher Cheng. Dwaj nowi gracze, czyli Lerager i Cheng, zaprezentowali się z dobrej strony. Pomocnik był bardzo spokojny, dawał sporo przestrzeni dla Shehu, który mógł swobodnie kreować grę. Z kolei nowy obrońca był bardzo aktywny w ataku. Schodzący do środka Bartłomiej Pawłowski robił Norwegowi miejsce na skrzydle do szybkich rajdów i dośrodkowań. Z niezłej strony zaprezentował się również strzelec jedynej bramki dla Widzewa – Andi Zeqiri.
Zaskakujące roszady
Druga połowa przyniosła dość zaskakujące roszady. Szymon Czyż, dotychczas środkowy pomocnik, zagrał na prawej obronie, a Peter Therliksen, prawy obrońca, został ustawiony w środku pola. Eksperyment sprawdził się częściowo. Czyż zanotował kilka dośrodkowań, niestety niewykorzystanych przez kolegów. Z kolei Duńczyk był wyraźnie zagubiony w środku pola. Bał się brania odpowiedzialności na swoje barki, kiepsko mu szło również rozgrywanie od tyłu. Pierwsze minuty w barwach Widzewa Łódź zanotował Osman Bukari. Najdroższy transfer przychodzący w historii Ekstraklasy jest nieco do tyłu z przygotowaniami. Sezon MLS zakończył się wcześniej niż runda w Polsce, do tego swój pobyt w Łodzi zaczął od choroby. Dlatego trudno ocenić jego realne umiejętności. Kolejny sprawdzian Łodzianie rozegrają w piątek (16 stycznia), a ich rywalem będzie węgierskie Paksi FC.
