Pierwsza kwarta zdecydowanie nie ułożyła się po myśli Łodzianek. Widać było ogromną chęć rehabilitacji za zeszłotygodniową porażkę, ale właśnie tych chęci było aż za dużo. Brakowało tak potrzebnego w koszykówce luzu i finalnie po pierwszej syrenie na prowadzeniu były niespodziewanie Warszawianki.
Druga kwarta jeszcze gorsza
Niestety druga kwarta wyglądała jeszcze gorzej. MUKS Widzew Łódź pudłował nawet w najprostszych sytuacjach podkoszowych. To zdecydowanie wzmagało stres i przeszkadzało w płynnej grze. Z kolei AZS Uniwersytet Warszawski niesiony możliwością zdobycia dopiero trzeciego zwycięstwa w sezonie trafiał seryjnie.
Po zmianie stron coś drgnęło
W końcu przytrafiła się dłuższa seria punktowa, która pozwoliła najpierw wyrównać, a później wyjść na prowadzenie. Do końca kwarty oba zespoły walczyły cios za cios, jednak ostatnie słowo należało do Widzewianek i przed decydującą partią zespół z Łodzi prowadził 56:52.
Piękna końcówka
W ostatniej części zawodniczki Małgorzaty Misiuk zagrały w końcu basket na swoim poziomie. Rywalki były zdominowane i zdobyły zaledwie sześć oczek. MUKS Widzew Łódź cieszył się grą, a na koniec mógł świętować okazałe zwycięstwo.
AZ Uniwersytet Warszawski 58:77 MUKS Widzew Łódź (23:20, 18:14, 11:22, 6:21)
