Pierwsza połowa spotkania zdecydowanie należała do ŁKS Coolpack Łódź. Łodzianie nie tylko wygrali obie kwarty, ale i korzystając z niemocy przyjezdnych nie musieli się przy tym zbytnio wysilać. Co więcej, to właśnie podopieczni Tane Spaseva schodzili do szatni z dziesięciopunktowym prowadzeniem.
To na niewiele się jednak zdało, bo tuż po zmianie stron ełkaesiaków dotknął typowy dla nich syndrom trzeciej kwarty i przed decydującymi dziesięcioma minutami tablica wyników wskazywała remis. Wyrównana gra towarzyszyła zresztą całej czwartej kwarcie. I to na tyle, że aż do końcowej syreny nikt nie mógł być pewny rozstrzygnięcia na swoją korzyść.
W samej końcówce, kiedy przyjezdni prowadzili zaledwie jednym punktem, Łodzianie mieli w swoich rękach aż dwie akcje, które mogły dać im zwycięstwo. Obie nie znalazły drogi do kosza przez co ze zwycięstwa mógł się cieszyć lider pierwszoligowej tabeli.
ŁKS Coolpack Łódź – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 73:75 (23:20, 21:14, 15:15, 14:16)
