Pesymiści powiedzą, że wygrana z Wisłą Płock była incydentem. Optymiści, że początkiem czegoś dobrego, a zagranie na zero z tyłu z Cracovią kolejnym etapem budowania drużyny. Z kolei realiści zauważą, że coś drgnęło, ale za mało, żeby czuć się spokojnym. Wszystkie trzy grupy będą bacznie obserwować to, co zadzieje się w sobotę, 28 lutego w Szczecinie. W przypadku porażki, a nawet remisu, trzeba będzie już bić na alarm. Sezon nieubłaganie zbliża się ku końcowi, a Widzew Łódź wciąż jest uwikłany w walkę o utrzymanie. Pozytywny impuls zatem będzie na wagę złota, biorąc pod uwagę fakt, że kilka dni później Widzew Łódź zagra arcyważne spotkanie w Pucharze Polski z GKS-em Katowice.
- ZOBACZ TAKŻE: Niezwykłe wydarzenie motoryzacyjne w Łodzi. Kiedy odbędzie się "Babski Rajd AutoMocne"?
Gra o spokój
Zespół Thomasa Thomasberga na początku roku, podobnie jak Widzew Łódź, był w ciężkiej sytuacji, jednak remis i dwie wygrane z rzędu pozwoliły na lekki oddech i podróż w górę tabeli. Ponoć zwycięzców się nie sądzi, ale styl i jakość tych zwycięstw pozostawiają nieco do życzenia, czemu wyraz dają kibice drużyny. Jeżeli Pogoń Szczeciń wygra trzeci raz z rzędu, nikt w Szczecinie obrażony nie będzie. Mecz odbędzie się w sobotę, 28 lutego, a tyfon okrętowy wybrzmi o godz. 14:45.
