Dla Widzewa Łódź była to zdecydowanie intensywna przerwa zimowa – rytm nadawały telefony, faksy, gwar i drzwi obrotowe w klubowych gabinetach. Trener Igor Jovićević chciał zawodników gotowych do gry i ich dostał. Łodzianie w tym okienku na transfery wydali więcej niż cała liga hiszpańska! Wniosek jest jeden – teraz już nie ma wymówek. Drużyna jest mocna, każda pozycja jest obsadzona przynajmniej dwoma jakościowymi piłkarzami. Po słabej jesieni raczej ciężko myśleć o trofeach w lidze, ale Widzew wciąż jest w grze o Puchar Polski, a do Narodowego został tylko jeden krok.
Spokojniejsza Jaga
W stolicy polskiej muzyki dance zima była zdecydowanie spokojniejsza. Jagiellonia za ok. 10 mln euro sprzedała Oskara Pietuszewskiego do Porto. Nie było szalonego wydawania tej kwoty w poszukiwaniu następcy. Sprawdzano za to znanego z gry w Śląsku Wrocław Nahuela Leivę. Ci, którzy kojarzą jego grę w Polsce, mogą pokiwać z uznaniem głową, jednak kiedy spojrzy się dalej, robi się już mniej imponująco. Argentyńczyk z hiszpańskim paszportem nie zrobił wielkiej kariery za granicą. Kontuzje i trudny charakter zdecydowanie nie pomagały. W pewnym stopniu przypomina to dobrze znaną w Łodzi historię Saida Hamulicia.
Już w sobotę (31 stycznia) łódzka rewolucja spotka się z białostockim spokojem przy Piłsudskiego 138. Kto wygra? Start spotkania o godz. 17:30.
