11 listopada 1918 r. Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami. Kim byli?

W listopadzie 1918 r. powiało wolnością – po 123 latach niewoli odradzało się państwo polskie. Wydawało się, że niepodległość Rzeczypospolitej jest na wyciągnięcie ręki, ale trzeba było o nią walczyć do samego końca.

Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r. Kim byli? / fot. arch. / ŁÓDŹ.PL
5 zdjęć
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
Łódzcy bohaterowie walki z Niemcami 11 listopada 1918 r.
ZOBACZ
ZDJĘCIA (5)

Kulminacja tych wydarzeń przypadła na 11 listopada 1918 r. W Łodzi trwała akcja rozbrajania Niemców, do której spontanicznie przystąpiło prawie 1000 osób. Byli wśród nich oficerowie i żołnierze, działacze polityczni i bojowcy, ale nie brakowało także grup młodzieży oraz zwykłych mieszkańców. Niektórzy poświęcili tego dnia życie.

Utracona młodość łódzkich bohaterów

Jednym z cichych bohaterów był niespełna 20-letni Stefan Linke, uczeń VIII klasy Gimnazjum Towarzystwa „Uczelnia” (obecnie I LO im. Mikołaja Kopernika). We wrześniu 1918 r., za zgodą Rady Pedagogicznej, uczniowie klas VII i VIII, a także ochotnicy z klas VI, wstąpili w szeregi Polskiej Organizacji Wojskowej i opuścili Łódź. Stefan Linke został wysłany w okolice Chełma, gdzie uczestniczył w formowaniu oddziałów POW. 11 listopada 1918 r. przyjechał do Łodzi po zapas amunicji, ale wziął też udział w rozbrajaniu Niemców. W czasie akcji został postrzelony u zbiegu ul. Spacerowej (obecnie al. Kościuszki) z ul. Benedykta (ul. 6 Sierpnia), w pobliżu gmachu obecnego oddziału NBP. Zmarł po tygodniowym pobycie w szpitalu Betlejem przy ul. Podleśnej (ul. Marii Skłodowskiej-Curie) i został pochowany w ewangelickiej części Starego Cmentarza przy ul. Ogrodowej. Jego pogrzeb był w Łodzi wielką manifestacją patriotyczną, a trumnę spowijała biało-czerwona flaga.

Kiedy padły ostatnie kule

Nie była to jedyna ofiara wydarzeń 11 listopada 1918 r. w Łodzi. Żołnierzy niemieckich rozbrajano na ulicach. Organizacje niepodległościowe starały się zająć komisariaty policji, urzędy, dworce kolejowe. Rozproszone oddziały niemieckie w większości przypadków nie stawiały oporu. Wieczorem zaatakowano niemiecką komendanturę przy ul. Piotrkowskiej 139. Tutaj wywiązała się już zacięta walka. Atak na obiekt poprowadził Andrzej Kaźmierczak wraz z bojowcami należącymi do Narodowego Związku Robotników. Od przypadkowych kul na Piotrkowskiej poległy dwie osoby. Dopiero drugi szturm przy wsparciu Straży Skarbowej złamał opór Niemców. Oddział NZR zdobył Komisariat Policji przy ówczesnej ul. Karola (obecnie Żwirki 22), gdzie atakiem dowodził Ludwik Szymański. Zdobyto wówczas sporo broni. Wieczorem doszło także do starć z silnym patrolem niemieckim w rejonie Nowego Rynku (pl. Wolności), gdzie w trakcie walki zginęli ochotnicy: 17-letni Jan Gruszczyński, 20-letnia Eugenia Wasiak, 29-letni drukarz Stefan Kołodziejczak oraz były oficer I Korpusu Polskiego w Rosji – ppor. Józef Bukowski. Wszyscy spoczęli na Starym Cmentarzu.

Koleje losu

Strategicznymi obiektami były dworce, na które przypuszczono ataki. Na czele oddziału, który zajął dworzec Kaliski, stał Stanisław Pudlarz. Polacy stoczyli zwycięską potyczkę z żołnierzami niemieckimi strzegącymi mostu, torów i bagażowni, zdobywając 10 karabinów z amunicją. Przy pomocy kolejarzy dworzec został zajęty bez walki w ciągu godziny. Pod polską kontrolą znalazło się 40 parowozów i kilkaset wagonów wyładowanych różnymi materiałami. Na uwagę zasługuje również „rajd kolejowy” Józefa Gabinowskiego, który z niewielką grupą rozbroił Niemców na dworcu na Chojnach, a następnie lokomotywą pojechał na stacje Widzew i Karolew, na każdej z nich przejmując broń od zaskoczonych żołnierzy.

Dramatycznie rozwinęła się natomiast akcja opanowania dworca Fabrycznego podczas ataku Polskiej Organizacji Wojskowej, gdzie poległ Bolesław Sałaciński, legionista, członek NZR. Został on postrzelony w nogę, a koledzy nie mogli go ewakuować. Niemcy zakłuli rannego bagnetami. Sałacińskiego pochowano na Starym Cmentarzu. Jego śmierć upamiętnia tablica wmurowana w ścianę starego dworca Fabrycznego, którą przeniesiono do wnętrza nowego obiektu. Od grudnia 2016 r. plac przed zachodnim wejściem do budynku nosi jego imię. 


Podczas akcji rozbrajania Niemców poległo osiem osób, które zaledwie kilka godzin cieszyły się wolną Polską. Nie dane im było zobaczyć Łodzi przystrojonej w biało-czerwone barwy… Przy okazji Narodowego Święta Niepodległości warto powspominać tych cichych bohaterów.

ZOBACZ TAKŻE