Do zniwelowania łódzkiego potencjału fabrycznego przyczyniły się również błędy popełnione w procesie restrukturyzacji i prywatyzacji, a przede wszystkim brak ochrony rodzimego rynku przed nagłym zalaniem dalekowschodnią produkcją i tanim importem.
Handlowa dźwignia
W latach 90. całkowicie zlikwidowano ok. 40 dużych przedsiębiorstw branży włókienniczej, z czego tylko 14 sprzedano. W 1998 r. na 1846 przedsiębiorstw w Łodzi kolejnych 13 było w likwidacji, a 74 w upadłości. W ich miejsce powstały setki małych firm produkujących na użytek wielkich targowisk w Rzgowie, Tuszynie i Głuchowie, gdzie zaopatrywali się w tekstylia handlowcy z kraju i zza wschodniej granicy oraz grupy klientów z Łodzi i innych miast. Największy kompleks handlowy wybudował Antoni Ptak, który w 1993 r. ustawił w Rzgowie trzy blaszane hangary lotnicze, sprowadzone z Ukrainy. Przyszedł jednak 1998 r. i słynna ustawa o cudzoziemcach, regulująca zasady wjazdu i pobytu w Polsce, która oznaczała krach na wielkich targowiskach. W regionie łódzkim zawiesiło wówczas działalność ponad 7 tys. małych firm.
Ekonomiści chyba nie przewidzieli skutków wprowadzenia tej ustawy, bo okazało się, że dzięki sprzedaży bazarowej eksport tekstyliów, głównie na Wschód wynosił nawet do 25 proc. Sytuacja odbiła się nie tylko na małych i średnich firmach konfekcyjnych. Także duże, pozostałe jeszcze fabryki szybko odczuły załamanie handlu na targowiskach. Gdy zaczęły się kłopoty na podłódzkich bazarach, produkcja przędzy w polskich zakładach zmalała o 25 proc., a tkanin, nawet o 45 proc. Pod koniec XX w. w sektorze przedsiębiorstw w Łodzi pracowało 122 tys. osób, z czego połowa w przemyśle lekkim, znacznie więcej niż w handlu (22 tys.) czy w branży spożywczej (ok. 15 tys.).
- CZYTAJ WIĘCEJ: Katedra w Łodzi i jej burzliwe dzieje. To świątynia, która przetrwała dwie wojny i pożar!
Mimo że przemysł tekstylny uznano za mało konkurencyjny, nadal był istotną gałęzią gospodarki Łodzi i całego województwa, która wytwarzała 1/4 krajowej produkcji tkanin i 13 proc. odzieży. Roczny import tych wyrobów szacowany był na 28 mld zł, ale po ograniczeniu dzikiego eksportu spadek produkcji sprzedanej wyniósł kilkanaście procent.
Prawdziwa rewolucja dokonała się w handlu detalicznym, bo na rynek konsumencki wkroczyły hipermarkety. W Łodzi pierwszy z nich, sieci Carrefour, otwarto przy ul. Kolumny na Chojnach w 1997 r. Klienci dosłownie szturmowali sklep! W ciągu następnych lat powstało 10 kolejnych megasamów różnych firm, o czym napiszemy w kolejnym odcinku. W 1998 r. zainwestowano w Łodzi 567 mln dolarów, czyli pięć razy więcej niż np. w 1995 r., ale były to głównie przedsięwzięcia zagranicznych sieci sklepów wielkopowierzchniowych.
Kryminalne tango
Po brutalnej akcji ochroniarzy z pubów przy ul. Piotrkowskiej i pobiciu kilku studentów kijami bejsbolowymi władze miasta zdecydowały w 1998 r. o zainstalowaniu monitoringu na głównej ulicy miasta. Rozbity został gang ,,Indianina”, złożony z resztek grup ,,Księcia” i ,,Popeliny”. Zorganizowane grupy przestępcze zajmowały się odzyskiwaniem długów i wymuszaniem haraczy na terenie całej Polski. Rozpoczęły się również zatrzymania w sprawie działalności tzw. łódzkiej ośmiornicy i krwawych porachunków mafijnych, do których dochodziło także w Łodzi.
Jesienią 1998 r. Łódź żyła sprawą Piotra Domańskiego, studenta PŁ, poszukiwanego za trzy zabójstwa. Chłopak zastrzelił taksówkarza i pracownika widzewskiego parkingu, a następnego dnia innego taksówkarza. Przez kilka tygodni morderca ukrywał się w okolicach Inowłodza, aż wpadł w policyjną zasadzkę.
