Łódzka kwiaciarnia Roślinnik podpowiada, jak dbać o domowe rośliny

Ożywiają wnętrze, zwiększają ilość tlenu, nawilżają powietrze i poprawiają samopoczucie. Zalet domowych roślin jest wiele, ale nie każdy wie, jak się z nimi obchodzić. O tym, jak zacząć przygodę z zielenią w domu, rozmawialiśmy z Dominiką Tomalak-Wacławską, która razem z mężem prowadzi Roślinnik (ul. Piotrkowska 230/232).

fot. ŁÓDŹ.PL
Dorośnij do roślin
6 zdjęć
fot. ŁÓDŹ.PL
fot. ŁÓDŹ.PL
fot. ŁÓDŹ.PL
fot. ŁÓDŹ.PL
fot. ŁÓDŹ.PL
ZOBACZ
ZDJĘCIA (6)

Obecna lokalizacja sklepu jest już drugą w jego historii. Wcześniej znajdował się przy ul. Gdańskiej, szybko jednak okazało się, że w tym coraz popularniejszym miejscu zaczyna brakować przestrzeni nie tylko na kwiaty, ale i na warsztaty, jakimi żyła społeczność, która wytworzyła się wokół Roślinnika. 

Kot, pies, a może… monstera?

Z Dominiką spotykam się w sklepie, który ma już wśród roślinofilów wyrobioną markę. Siedzimy w otoczeniu setek mniejszych i większych roślin – o podobną dżunglę w domu byłoby trudno, ale już nawet jedna doniczka może znacząco odmienić nasze mieszkanie. – Pierwsza zaleta posiadania roślin w domu to oczywiście kwestia dekoracyjna. Ale nie można zapominać o innych – już kilka roślin może oczyścić powietrze – mówi Dominika.

Właściwości oczyszczające mają choćby skrzydłokwiat, wężownica, epipremnum. Ostatnio wróciła też moda na paprocie. Ciekawostką jest fakt, że badania nad oczyszczającymi właściwościami roślin zapoczątkowała… NASA. Amerykanie szukali naturalnego sposobu na filtrowanie powietrza. Jak się okazało, wcale nie potrzeba do tego kosmicznej technologii.

Właścicielka Roślinnika podkreśla też, że ostatni rok był szczególnie owocny dla tych, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z domowymi kwiatami. – Zauważyliśmy, że w czasie pandemii wiele osób odkryło w sobie roślinną pasję. To może być świetna okazja, by wejść w tryb opieki. Jeśli ktoś nie chce lub nie może mieć zwierzątka, rośliny są fajnym zamiennikiem. 

Domowe zielone królestwo

Od czego zacząć tworzenie własnej kolekcji roślin? Przede wszystkim musimy wygospodarować miejsce. Zacienione, słoneczne, bardziej lub mniej wilgotne – do wszystkich dobierzemy odpowiedni okaz. 

– Każdy ma w domu inne warunki. Zawsze chętnie podpowiemy, ile jaki gatunek potrzebuje światła i jak często go podlewać. Dlatego rozmawiamy z naszymi klientami, dopytujemy ich, gdzie konkretna roślina będzie stała – opowiada Dominika. 

Na start warto wybrać okaz, który nie będzie wymagał skomplikowanej opieki. – Jest pula roślin, jakie uznaje się za łatwe w hodowli: monstera, filodendron, syngonium, peperomia, zamiokulkas – podpowiada założycielka Roślinnika. 

Roślinne pogotowie

Kiedy już pierwsze kwiaty pojawią się w naszym domu, trzeba pamiętać o podstawowych zasadach ich pielęgnacji. Po pierwsze – podlewanie. Ale rozsądne! – Polacy generalnie przelewają kwiaty – ocenia Dominika. – Jest też zasada, że im chłodniej na zewnątrz, tym rzadziej podlewamy. Nie doradzamy używania kranówki, bo choć nasza łódzka jest dobrej jakości, to rury nie zawsze trzymają poziom. Najlepiej przegotowaną wodę odstawić na dobę i dopiero wtedy użyć jej do podlewania. Sprawdzą się też wody wysokozmineralizowane, ale trzeba je wcześniej odgazować.

Jeśli chcemy mieć pewność, że nasza roślina otrzyma pełny zestaw mikroelementów, warto do wody dodać nawóz. Z kolei listki możemy przecierać ściereczką bawełnianą namoczoną w wodzie wymieszanej z kropelką płynu do naczyń. Niektórzy ze swoimi roślinami też… rozmawiają. Podobno wtedy lepiej rosną. – Mówimy do swoich roślin, zarówno w pracowni, jak i w domowej kolekcji, często chwalimy, czasem grozimy, żeby szybciej rosły – śmieje się Dominika.

Jeśli prośby, groźby i nawozy nie pomogą, warto poprosić o pomoc Roślinnik. – Zawsze można próbować uratować kwiatek. Jeśli coś idzie nie tak, to reagujemy. Klienci przychodzą do nas z roślinami, wysyłają zdjęcia na Facebooku, dopytują. Staramy się odpowiadać na te wiadomości i nie pozostawić nikogo bez pomocy – podkreśla Dominika. Takie podejście sprawdza się nie tylko w przypadku roślin, ale i… ludzi. – Najbardziej cieszą nas wiadomości zwrotne. Często zdarzało się, że zamawiając jedzenie z którejś z łódzkich restauracji, dostawaliśmy też miłą karteczkę od osób tam pracujących, które mają w domu nasze rośliny!

ZOBACZ TAKŻE