Nie ma jeszcze trzydziestki, a już wydał sagę o wikingach. Wywiad z Danielem Komorowskim

Łódzka literatura to nie tylko wszystkim dobrze znane klasyki, jak dzieła Tuwima czy Reymonta. To również nie tylko podbijająca cały świat proza Andrzeja Sapkowskiego. Jak się okazuje, w mieście włókniarzy tworzą też młodzi artyści, którzy przebojem wkraczają na rynek literacki. Jednym z nich jest Daniel Komorowski, którego saga „Furia wikingów” wkrótce doczeka się już szóstej części.

fot. Paweł Łacheta
Daniel Komorowski ma już na koncie pięć książek.
3 zdjęcia
fot. Paweł Łacheta
fot. Paweł Łacheta
fot. Paweł Łacheta
ZOBACZ
ZDJĘCIA (3)

Jak to się dzieje, że w wieku 29 lat zostaje się pisarzem? I to pisarzem na całego! Pięć książek wydanych w ciągu zaledwie dwóch lat, to robi wrażenie.

Daniel Komorowski: To chyba szczęście. Pisałem książki dla bliskich i nie spodziewałem się, że po prostu znajdzie się wydawca, który chętnie opublikuje moją twórczość. To była niezwykle miła niespodzianka, która, można powiedzieć, trwa do dzisiaj.

Ł: A jak w takim razie to się robi, że książki pisane dla znajomych trafiają do czytelników?

DK: Niestety młody twórca ma tu raczej pod górkę. Jeśli chce coś wydać, to najpierw musi napisać książkę. Bez gwarancji, że gdziekolwiek się ukaże. Osoba nieznana musi po prostu wysłać tekst do wydawców i liczyć na to, że któryś odpowie. Do tego potrzebne jest też dużo szczęścia. Sama dobra książka niekiedy nie wystarcza. Zazwyczaj po kilku miesiącach już jest wszystko jasne. No, chyba że ktoś jest sławny – wtedy jest dużo prościej. Do książki wystarczy wówczas dodać po prostu nazwisko i chętni się znajdą. A jeśli ktoś musi zaczynać od zera, to zawsze jest ryzyko.

Ł: Twoja saga opowiada o losie wikingów znanych ze skandynawskich legend i podań. Skąd fascynacja właśnie tym okresem historii?

DK: Zawsze lubiłem historię. Był to jeden z moich ulubionych przedmiotów w szkole, ale wikingami nigdy jakoś się jakoś przesadnie nie interesowałem. Wiele jednak zmienił serial, który można oglądać choćby na platformie Netflix. Szukałem czegoś do oglądania w czasie wolnym. I tak się zaczęło. Później szukałem źródeł, czytałem książki i w pewnym momencie powstał pomysł na własną książkę.

Ł: Czyli można powiedzieć, że czasami z nudy i z szukania pomysłu na spędzanie wolnego czasu może urodzić się coś wielkiego?

DK: Dobrze powiedziane. Wydanych jest już pięć tomów sagi, a szósty ukaże się w marcu.

Ł: Jednak to chyba nie koniec literackich planów?

DK: Absolutnie nie. Myślę jeszcze o kolejnych książkach w świecie wikingów, ale ich akcja będzie rozgrywać się już nieco później niż przygody Ragnara i jego synów. 

Przygotowuję też osobną książkę dotyczącą pierwszego polskiego władcy Mieszka I. Mam już napisany pierwszy tom i znajduje się on w wydawnictwie. Będziemy rozmawiać na temat jego przyszłości. Robię, co mogę, żeby pisać jak najwięcej. Pracuję też nad thrillerem.

Ł: Nie wychowałeś się w Łodzi? Jak to się stało, że tu przyjechałeś?

DK: To prawda. Urodziłem się w małej miejscowości pod Kutnem. W Kutnie chodziłem do liceum, gdzie skończyłem klasę o profilu prawno-dziennikarskim. Do Łodzi przyjechałem na studia. Zawsze chciałem robić to, co lubię. A lubiłem rysować, więc zacząłem studiować grafikę. Tak samo było z pisaniem. Zacząłem po prostu robić to, co lubię. Polubiłem wikingów, chciałem ich niejako uczcić i tak powstała „Furia wikingów”.

Ł: Łódź okazała się szczęśliwa dla młodego pisarza?

DK: Łódź to było moje pierwsze duże miasto. Każdy może znaleźć swoje najlepsze miejsce do pisania. Dla mnie takim miejscem okazała się właśnie Łódź. To miasto, które odmieniło moje plany na przyszłość.

Daniel Komorowski – urodzony w 1993 r., z wykształcenia grafik. Autor sagi „Furia wikingów”, wydanej nakładem wydawnictwa Replika. Tom szósty serii ukaże się 8 marca tego roku.

ZOBACZ TAKŻE