Łodzianie na torze w Rybniku długo szukali swojej formy i optymalnych obrotów. Pomimo zwycięstwa Kacpra Halkiewicza w drugiej gonitwie wieczoru, Łodzianie na pierwszą przerwę na równanie toru zjeżdżali mając osiem punktów straty do gospodarzy – ROW dwukrotnie pojechał na podwójne biegowe zwycięstwo, a dwa kolejne biegi zakończyły się podziałem punktów.
Trener Maciej Jąder nie czekał na dalsze losy meczu i od razu zaczął szukać pozytywnego impulsu, jednak zmiana Daniela Thompsona na Villadsa Nagela nie przyniosła skutku, bo Duńczyk dojechał do mety ostatni. Na szczęście dla Łodzian dużo lepiej poszło Szymonowi Szlauderbachowi, który wygrywając gonitwę zapewnił łódzkim orłom biegowy remis.
Cztery kolejne wyścigi to przeplatanie remisów z podwójnymi zwycięstwami gospodarzy. Zmianę przyniósł dopiero bieg 10. W którym wykluczony został Kacper Halkiewicz, a heroiczna walka Zacha Cooka przyniosła Orłowi dwa punkty.
Wyczekane zwycięstwo
Po kolejnej przerwie kosmetycznej wydawało się, że Łodzianie wejdą na dobrą ścieżkę. Pierwsze miejsca Nagela, drugie Marcina Nowaka i zwycięstwo w jedenastym biegu 5:1. Gospodarze chwilę później dwukrotnie odpowiedzieli tym samym i już przed biegami nominowanymi ROW był już pewny zwycięstwa w meczu.
Do rozstrzygnięcia wciąż pozostawała jedna kwestia – kto zainkasuje punkt bonusowy dzięki lepszemu bilansowi w dwumeczu. To pytanie wisiało nad torem w Rybniku aż do ostatniego zakrętu, ale zwycięstwo ROW-u 5:1 w ostatnim biegu zamknęło sprawę.
Żużlowcy Orła Łódź drugi raz z rzędu musieli więc uznać wyższość rywali. Runda rewanżowa nie daje na razie Łodzianom zbyt wielu powodów do radości, a już za rogiem czeka chętny na wygraną PSŻ Poznań. Łódzko-poznański bój stoczony zostanie w Łodzi w niedzielę (5 lipca).
INNPRO ROW Rybnik – H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 56:34
