W 1972 roku Julian Józef Antoniszczak chciał znaleźć sposób na to, by przełamać granicę między artystą a taśmą, za którą uważał kamerę. Znany był z tworzenia filmów techniką non-camera, wydrapywał i malował klatki bezpośrednio na taśmie filmowej. Szukał sposobu na usprawnienie całego procesu, dlatego skonstruował antoniszograf.
Maszyna bezpośrednio przenosi ruch ręki na celuloid, a całości nadaje charakterystycznego wizualnego stylu. Przy takim procesie urządzenie staje się jednym z autorów ostatecznego dzieła.
Fascynujący projekt
Wiktor Przybyła studiuje na Wydziale Mechanicznym Politechniki Łódzkiej. Antoniszograf przywrócił do życia w ramach udziału w projekcie E²TOP (program dla studentów chcących realizować swoje własne projekty badawcze).
Analizował archiwalne materiały wideo, wywiady i kadry starych filmów. Nie miał dostępu do oryginalnego modelu, musiał oprzeć się na intuicji i eksperymentach. – Kluczowa jest znajomość układów kinematycznych oraz liczne eksperymenty. Nieraz wystarczy jednosekundowa przebitka z archiwalnego wywiadu, na której widać ruch mechanizmu, by odnaleźć brakujące ogniwo – wyjaśnia Przybyła.
Co dalej?
Studentowi udało się odtworzyć działający prototyp. Teraz dąży do tego, by ukończyć cyfrowy model 3D. Wiktor Przybyła udostępni projekty i dokumentacje za darmo, umożliwiając korzystanie z nich i Antoniszografu kolejnym badaczom i konstruktorom.
