"Ziemia obiecana". Czy znasz tajemnice filmowej adaptacji kultowej książki o Łodzi?

Żaden nie miał nic, ale razem mieli tyle, by wybudować wielką fabrykę. Ten łódzki koncept zyskał już sławę i popularność, a świetna powieść Władysława Reymonta, „Ziemia obiecana”, oraz równie znakomity film Andrzeja Wajdy dobrze oddają ducha Łodzi i jej niezwykły klimat.

Ziemia obiecana - kadr z filmu
Karol Borowiecki, Maks Baum i Moryc Welt z "Ziemi obiecanej", fot. kadr z filmu
5 zdjęć
Ziemia obiecana - kadr z filmu
Ziemia obiecana - plakat
Aleja Gwiazd w Łodzi - Daniel Olbrychski
Aleja Gwiazd w Łodzi - Andrzej Seweryn
Aleja Gwiazd w Łodzi - Wojciech Pszoniak
ZOBACZ
ZDJĘCIA (5)

Wspomniane dzieła mają również swoją historię i pewne tajemnice. Łódzka powieść wszech czasów najpierw była drukowana w odcinkach na łamach „Kuriera Codziennego”, a w formie książkowej wydano ją nieco później, 1899 r. Ciekawostką jest, że w 1921 r. polski noblista zgubił rękopis „Ziemi obiecanej”, tekst przepadł gdzieś bez śladu.

Nieme inspiracje "Ziemi obiecanej"

Na początku listopada 1927 r. odbyła się premiera pierwszej, niemej jeszcze ekranizacji „Ziemi obiecanej”, z której gdzieś w USA zachował się jedynie 15-minutowy fragment, a reszta taśmy zaginęła. Sprawa tej adaptacji jest interesująca, bo wielka powieść toczy się bez mówionych dialogów, a ponadto została przeniesiona w lata 20. XX w., czyli w ówczesne realia. Nie wiemy, jak wypadł do końca ten eksperyment reżysera, Aleksandra Hertza, który tym obrazem chciał uhonorować swój jubileusz artystyczny. Wiemy natomiast, że w tym filmie wystąpiły gwiazdy. Rolę Anki Kurowskiej zagrała Jadwiga Smosarska, a Karola Borowieckiego – Kazimierz Junosza-Stępowski. Stanisław Gruszczyński był Maksem Baumem, w Moryca Welta wcielił się Władysław Grabowski, a w Bucholca sam Ludwik Solski. Ekranizacja była odważna, bo oprócz przesunięcia akcji o kilka dekad zmieniono także zakończenie fabuły – na szczęśliwy finał miłości Karola i Anki…

Głośne klapsy i oklaski

21 lutego 1975 r. w Warszawie odbyła się premiera filmu „Ziemia obiecana” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Zdjęcia rozpoczęły się rok wcześniej w Łodzi w wielu lokalizacjach, a ich autorami byli znakomici operatorzy: Witold Sobociński, Edward Kłosiński i Wacław Dybowski. W obsadzie znalazły się gwiazdy polskiego kina, a przede wszystkim: Daniel Olbrychski (Karol Borowiecki), Wojciech Pszoniak (Moryc Welt) i Andrzej Seweryn (Maks Baum).

Czym dla Łodzi są powieść Reymonta oraz film Wajdy, nie trzeba chyba wyjaśniać. W plebiscycie Muzeum Kinematografii w 2015 r. „Ziemia obiecana” została wybrana polskim filmem wszech czasów. Obraz był od początku rekomendowany jako polski kandydat do Oscara i znalazł się w ścisłej czołówce, jednak podczas 48. ceremonii wręczania statuetek 29 marca 1976 r. w Los Angeles nagrodę dla najlepszego obrazu nieanglojęzycznego otrzymała radziecka produkcja „Dersu Uzała” w reż. Akiry Kurosawy, ale łódzki obraz był o włos od statuetki...

Aktorskie szlify

W kinach projekcje „Ziemi obiecanej” poprzedzał teledysk z udziałem Olbrychskiego, Seweryna i Pszoniaka, którzy na ulicach współczesnej Łodzi śpiewali piosenkę „Była nam kiedyś dana, ziemia obiecana…” Te słowa okazały się w pewnym sensie prorocze, bo przecież główni aktorzy mieli wówczas po 30 lat, a ich kariery nabierały rozpędu. Daniel Olbrychski (ur. w 1945 r.) debiutował już wcześniej i był nawet gwiazdą międzynarodową, a zagrał dotąd w niemal 180 produkcjach. Andrzej Seweryn (rocznik 1946) to aktorska klasa sama w sobie, uznana również na paryskich scenach teatralnych z dziesiątkami kreacji filmowych i scenicznych. W Dzień Zaduszny szczególnie warto wspomnieć najstarszego z aktorów, Wojciecha Pszoniaka, którego niestety pożegnaliśmy przed dwoma laty. Wspomniani wyżej kreatorzy bohaterów „Ziemi obiecanej” mają oczywiście swoje gwiazdy w Alei Gwiazd na ul. Piotrkowskiej.

Wojciech Pszoniak został uznany za jednego z trzech największych polskich aktorów dramatycznych po 1965 r. (obok Piotra Fronczewskiego i Andrzeja Seweryna). Był aktorem wielu polskich teatrów, występował z powodzeniem na scenach francuskich i angielskich. Choć pochodził ze Lwowa, a wychował się w Rybniku i zagrał co najmniej w 100 filmach, to w pamięci łodzian zapisał się jako barwna postać z „Ziemi obiecanej”. Do dziś znany jest jego słynny okrzyk: „Ja jestem Moryc Welt, Piotrkowska 75, pierwsze piętro”.

Jeśli chodzi o całą trójkę bohaterów, to przychodzi na myśl fragment popularnej piosenki zespołu Perfect: „Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel…”.

ZOBACZ TAKŻE