Niezwyciężony ŁKS! Łodzianki, po wspaniałym widowisku, pokonały Developres Rzeszów

Po zaciętym i pełnym zwrotów akcji pojedynku ŁKS pokonał we własnej hali wicelidera Tauron Ligi, Developres Rzeszów 3:2 i pozostał tym samym jedyną niezwyciężoną drużyną w ekstraklasie. Popis wspaniałej gry dała Zuzanna Górecka, która zdobyła aż 23 punkty. Jednak chwalić trzeba cały łódzki zespół, który zagrał bardzo dojrzale i wytrzymał wojnę nerwów w najtrudniejszych momentach.

ŁKS Commercecon Łódź - Developres Rzeszów
ŁKS Commercecon Łódź - Developres Rzeszów, fot. ŁKS
3 zdjęcia
ŁKS Commercecon Łódź - Developres Rzeszów
ŁKS Commercecon Łódź - Developres Rzeszów
ŁKS Commercecon Łódź - Developres Rzeszów
ZOBACZ
ZDJĘCIA (3)

ŁKS długo się rozkręcał. Potrzebował czasu, żeby wejść w spotkanie. Na początku funkcjonowało tylko przyjęcie. Brakowało wykończenia, dzięki czemu przyjezdne wyszły na spore prowadzenie. W pewnym momencie odskoczyły nawet na 7 punktów przewagi. I wtedy u łodzianek coś pękło. Gra się uspokoiła. Wiewióry konsekwentnie zmniejszały przewagę. Zaczęły grać przez środek. Gospodynie wyrównały i w końcówce zyskały przewagę. Wydawało się wtedy, że ŁKS miał wygraną na wyciągnięcie ręki. Niestety, doskonale na zagrywce spisała się była zawodniczka ŁKS Ann Kalandaze, dzięki czemu rzeszowianki doprowadziły do gry na przewagi i ostatecznie przechyliły szalę na swoją korzyść.

Całkowita dominacja

W drugim secie ŁKS postanowił nie powtarzać błędów z pierwszej części spotkania i od razu zaczął punktować. Pomogły też błędy rzeszowianek — coraz częściej myliła się Blagojewić. ŁKS miał też jeszcze sporo rezerwy na bloku i zaczął to wykorzystywać. Łodzianki narzucały tempo, co wybijało przyjezdne z rytmu. ŁKS zbudował 6 punktową przewagę i trzymał rywalki na dystans. Wtedy gra Developresu całkowicie się posypała, a w grze biało-czerowno-białych pojawiło się więcej spokoju. Do gry zagrzewał też głośny doping kibiców. Ostatecznie drugim secie gospodynie pozwoliły rywalkom zdobyć zaledwie 13 punktów!

Sinusoida

Początek trzeciego seta to znów dobra gra rzeszowianek. Przy wyniku 7:3 trener ŁKS musiał ratować się czasem. Wtedy na wysokie obroty weszła Zuzanna Górecka, której zaczął wychodzić w zasadzie każdy atak. Mogliśmy oglądać wymianę ciosów na najwyższym poziomie. Rzadziej jednak błędy popełniały łodzianki. Ich gra była koncertowa. Przyjezdnym nie pomogła nawet Kalandadze na zagrywce. W końcówce seta Developres próbował gonić jeszcze wynik, ale kropkę nad “i” postawiła swoim atakiem Alagierska.

Czwarta partia zaczęła się od mocnej zagrywki po stronie Developresu. W roli głównej znów Kalandadze. Ale Wiewióry się nie poddawały i walczyły o każdą piłkę. Przy stanie 11:11 rzeszowianki zaczęły odskakiwać. Między innymi przez błędy ŁKS. W końcówce zrobiło się nerwowo — gospodynie nie potrafiły znaleźć sposobu na obronę rywalek. Dopiero przy piłce setowej dla przyjezdnych ŁKS zaczął pogoń. Było jednak za późno.

Wojna nerwów

O losach spotkania, jak na mecz na szczycie przystało, miał zatem zdecydować tie-break. Decydującą fazę lepiej zaczęły ełkaesianki, co tak naprawdę dało im wygraną, bo po zmianie stron znów do głosu doszedł Rzeszów. I wtedy gospodynie postawiły na swoją specjalność — blok. Okazał się on bardzo skuteczny i razem z dobrą zagrywką Roberty Ratzke, a także mocnym atakiem Diouf, dał ŁKS zwycięstwo.

Radość jak po finale

Radość po wygranej była tak ogromna, że na boisku zaczęły dziać się rzeczy, które rzadko oglądamy w Tauron Lidze. Prezes ŁKS Hubert Hoffman zdjął koszulkę i wybiegł na parkiet, cieszyć się ze zwycięstwa razem z zawodniczkami i sztabem trenerskim. Towarzyszyły temu głośne okrzyki kibiców. Gdyby ktoś nie wiedział, że była to dopiero 5. kolejka ligi, mógłby pomyśleć, że łodzianki właśnie sięgnęły po mistrzostwo. Jednak kto wie, czy pod koniec sezonu nie zobaczymy podobnych obrazków. Z taką grą Łódzkich Wiewiór wszystko jest możliwe.

ŁKS Commercecon Łódź – Developres Rzeszów 3:2 (24:26, 25:13, 25:21, 22:25, 15:11)

 

ZOBACZ TAKŻE