Piłkarze Widzewa Łódź od samego początku meczu pokazywali, że są świadomi wagi spotkania. To właśnie oni jako pierwsi przejęli inicjatywę i raz po raz rozprowadzali kolejne ataki. Nie do końca to jednak wychodziło. Przyjezdni odpowiadali swoimi próbami, ale te okazywały się niezbyt groźne.
Pierwszy cios zadali gospodarze. W 15. minucie po wrzutce z rzutu rożnego i przebitce głowami piłka spadła pod nogę Carlosa Issaca, który długo nie myślał, huknął na bramkę i dał Łodzianom prowadzenie.
- CZYTAJ WIĘCEJ: Kibice na meczu Widzewa Łódź z Motorem Lublin. Byłeś? Odszukaj się w galerii [ZDJĘCIA]
Otwarcie wyniku, dość niespodziewanie, podziałało ożywczo na Lublinian. Dobrze funkcjonująca defensywa Widzewa Łódź nie dała się jednak zaskoczyć i do przerwy wciąż było 1:0.
Widzew Łódź dopiął swego
Po zmianie stron zmienił się także obraz gry. Groźne ataki przyjezdnych były już tylko sporadyczne, choć to oni przez dłuższy czas mieli piłkę w swoim posiadaniu. Konkretniejsi byli jednak widzewiacy, którzy kilkukrotnie sprawdzali czujność obrońców rywali.
Najpoważniejsza próba, ta z 55. minuty, znów okazała się dla przyjezdnych zaskakująca. Po akcji Alvareza i Bergiera w znakomitej sytuacji znalazł się Lerager i się nie pomylił – posłał piłkę wprost do siatki i podwyższył prowadzenie Widzewa Łódź.
Jak pokazał czas, było to ostatnie trafienie w tym spotkaniu. Widzew Łódź pokonał więc Motor Lublin i zainkasował bardzo ważny komplet punktów.
Widzew Łódź – Motor Lublin 2:0 (1:0)
Bramki: 15’ Isaac, 55’ Lerager
Widzew Łódź: Drągowski – Isaac (90’+4 Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovský – Álvarez, Lerager (85’ Selahi), Shehu – Kornvig, Bergier, Fornalczyk (78’ Baena)
