Na ratunek ginącym ptakom. Mateusz Styczyński chroni brazylijskie papugi

Zwierzęta są jego ogromną pasją. Na przestrzeni lat współpracował z różnymi organizacjami zajmującymi się ich ochroną. Obecnie Mateusz Styczyński skupia się na ratowaniu rzadkich brazylijskich papug.

Mężczyzna i papuga
Na ogół społeczność lokalna traktuje Mateusza bardzo przyjaźnie. W dobrych relacjach z mieszkańcami pomaga mu europejskie pochodzenie. Brazylijczycy mówią na niego „gringo”, fot. Paweł Łacheta/Envato Elements
5 zdjęć
Mężczyzna i papuga
Mężczyzna z komputerem
Mężczyzna prowadzi prelekcję
Mężczyzna prowadzi prelekcję
Mężczyzna prowadzi prelekcję
ZOBACZ
ZDJĘCIA (5)

Mateusz Styczyński odbywał praktyki w różnorakich instytucjach zajmujących się zwierzętami. Współpracował m.in. z czeskim Zoo w Pilźnie, Durrell Wildlife Conservation Trust w Wielkiej Brytanii, a w latach 2008–2009 był wolontariuszem w łódzkim ogrodzie zoologicznym w sekcji wiwarium.

Zafascynowany amazońskimi papugami, rudosterkami szaropierśnymi, poszukiwał projektów nastawionych na ochronę właśnie tego gatunku. Osiem lat temu podjął współpracę z organizacją pozarządową Aquasis i wtedy po raz pierwszy poleciał do Ameryki Południowej.

– Sam projekt ochrony rudosterek szaropierśnych wystartował w 2010 r., ja dołączyłem do niego w roku 2014. Działamy w północno-wschodniej Brazylii, w stanie Ceará – mówi Mateusz Styczyński.

Na samym początku musiał bardzo dobrze zapoznać się z nowym terenem. W tamtych rejonach występuje caatinga, dość specyficzna formacja roślinna. Są także dwie pory roku: sucha i deszczowa.

Papugi zagrożone wyginięciem

Stan Ceará leży blisko równika, dlatego pod koniec grudnia zaczynają się tam intensywne opady deszczu, które trwają do przełomu kwietnia i maja. Później prawie wszędzie następuje zupełna susza. Wyjątkiem są czubki wzniesień i gór, na których rosną przepiękne, wilgotne lasy deszczowe. Żyją w nich gatunki endemiczne charakterystyczne dla Amazonii i lasu atlantyckiego. Mieszkają tam również rudosterki szaropierśne – endemity występujące tylko na północnym-wschodzie Brazylii.

– Niestety na przestrzeni lat ich liczebność znacząco się zmniejszyła. Kiedyś w naturze żyło ich całkiem sporo, ale gdy nasza organizacja zaczęła zajmować się tym projektem, wszystkich osobników było na wolności ok. 100. Na szczęście prężnie działamy i teraz jest ich blisko 1000 – dodaje Mateusz.

Kluczowe zadanie projektu to edukacja lokalnych mieszkańców, bo to właśnie przez ludzi zazwyczaj giną zwierzęta. Niektórzy handlują papugami dla zysku, a inni dają je bliskim w prezencie. W brazylijskich wioskach nierzadkim widokiem są klatki z zamkniętymi w nich  umęczonymi rudosterkami.

– Mentalność tamtejszych mieszkańców jest zupełnie inna od europejskiej. Oni uważają, że jak natura stworzyła dany gatunek, to będzie on na Ziemi do końca świata. Poza tym ogromnymi problemami są tam deforestacja, czyli wycinka lasów, oraz zawodowi kłusownicy przyjeżdżający na ptasie łowy. Papugi gniazdują w głębokich dziuplach drzew, które kłusownicy potrafią rozciąć, by je z nich wydobyć – mówi Styczyński.

Praca nie dla każdego

Członkowie zespołu przygotowują różne kampanie społeczne. Organizują wiele akcji dla najmłodszych, nastolatków oraz dorosłych. Tworzą interaktywne wystawy, sprzedają edukacyjne książki, koszulki i gadżety. Rozdają naklejki i udzielają się podczas karnawału. Jeżdżą także do osób, które trzymają w swoich domach papugi, i zachęcają do wypuszczenia ich na wolność.

– Oprócz tego tworzymy specjalne budki lęgowe, które wieszamy na drzewach. Monitorujemy dziuple, zbieramy dane na temat rudosterek i je obrączkujemy. Dzięki temu jesteśmy w stanie rozpoznać konkretne osobniki – dodaje Mateusz.

Aktualnie Aquasis skupia się na projekcie reintrodukcji papug, czyli ponownym wprowadzaniu ich na miejsca, w których żyły wcześniej. Co ciekawe, organizacja działa prewencyjnie i stara się za bardzo nie ingerować w ich życie codzienne.

Nie wszyscy są w stanie tym się zajmować.

– To na pewno nie jest praca dla każdego. Warunki potrafią być ekstremalne. Śpi się na hamakach, wszystko jest mokre, nawet ubrania, a na skórzanych paskach i portfelach pojawia się grzyb. Na górze często nie ma internetu, brakuje też prądu i wody – mówi Mateusz Styczyński.

ZOBACZ TAKŻE