Widzew Łódź w czołówce Ekstraklasy. Beniaminek rewelacją sezonu?

Po dwóch zwycięstwach z rzędu Widzew Łódź uplasował się na piątym miejscu w Ekstraklasie. Łodzianie mają dodatni bilans bramkowy i tylko cztery punkty straty do lidera. Czy beniaminek z Łodzi utrzyma formę i zostanie czarnym koniem rozgrywek?

fot. Alan Kosiński
Widzew Łódź w czołówce Ekstraklasy. Beniaminek rewelacją sezonu?
4 zdjęcia
fot. Alan Kosiński
fot. Alan Kosiński
fot. Alan Kosiński
fot. Alan Kosiński
ZOBACZ
ZDJĘCIA (4)

Przed sezonem wielu skazywało Czerwono-Biało-Czerwonych na spadek. Zespół z Łodzi przegrał na inaugurację w Szczecinie z Pogonią, podobnie jak swój pierwszy mecz po 8 latach przy al. Piłsudskiego 138 z Lechią Gdańsk czy – klasyk polskiej piłki – starcie z Legią Warszawa. Mimo to nie brakowało pozytywnych ocen stylu gry drużyny Janusza Niedźwiedzia, która wraz z upływem kolejnych serii gier zwiększyła skuteczność. To z kolei przełożyło się na zdobycze punktowe, które pozwalały piąć się w górę tabeli. W ostatnich pięciu kolejkach Widzew Łódź przegrał tylko z mistrzem Polski, poza tym wygrał aż czterokrotnie. Dość powiedzieć, że gdyby drużyna Janusza Niedźwiedzia w klasyku z Legią wygrała trzema bramkami, przerwę reprezentacyjną spędzałaby jako lider polskiej Ekstraklasy. Miejsce w tabeli i bez tych punktów jest jednak imponujące.

Test Widzewa Łódź z wicemistrzem

Gdzie jest sufit tej drużyny? Na to pytanie pozwoli odpowiedzieć następne spotkanie z Rakowem Częstochowa – wicemistrzem i zdobywcą Pucharu i Superpucharu Polski – który godnie reprezentował naszą ligę w europejskich pucharach. Już teraz można jednak przyznać, że początek sezonu dla RTS należy do udanych i to pomimo przeciwności losu. W ostatnim meczu ze Stalą Mielec łodzianie musieli radzić sobie bez piłkarzy, którzy stanowili o sile zespołu. Brakowało środkowego obrońcy, Mateusza Żyry, lewego wahadłowego – Fabia Nunesa, młodzieżowca Ernesta Terpiłowskiego czy wreszcie najlepszego strzelca Widzewa w tym sezonie – Bartłomieja Pawłowskiego. Ten ostatni zdobył dla RTS cztery bramki, ale podobnie jak wszyscy wyżej wymienieni, nie mógł zagrać z powodu kontuzji.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Tak jak pierwszoligowy Widzew Janusza Niedźwiedzia charakteryzowało wpisywanie się na listę strzelców przez bardzo dużą liczbę zawodników na przestrzeni sezonu, tak ten ekstraklasowy obfituje w mnogość piłkarzy biorących na siebie odpowiedzialność za zespół. Nie ma Pawłowskiego? Strzela i pracuje na bramki kolegów Jordi Sanchez. Wypada Żyro? Zastępuje go Serafin Szota, a zespół z nim w podstawowym składzie nie tylko dwa razy wygrywa, ale też zachowuje czyste konta. Widzew ma wielu liderów. Absencja nawet kilku z nich nie sprawia, że maszyna Niedźwiedzia przestaje pracować. Zmienia tryb i działa dalej, a każdy kolejny mecz może mieć innych bohaterów pierwszoplanowych. 

Ostatnio na takowego wyrósł Dominik Kun. Pomocnik na początku sezonu szukał formy, zdarzało mu się też być rezerwowym, a teraz podbija boiska Ekstraklasy i media społecznościowe. Strzelec bramek z Cracovią i Stalą Mielec został nawet nominowany do nagrody Piłkarza Września w całej lidze. Na ławce posadził m.in. Patryka Lipskiego, który także był już bohaterem, gdy zapewnił trzy punkty w samej końcówce wyjazdowego meczu z Wartą Poznań. Martin Kreuzriegler? Nie przypomina zagubionego piłkarza z wiosny, jest pewniakiem do gry i kolejnym dowodem na to, że Janusz Niedźwiedź nie skreśla piłkarzy, a oni potrafią się szkoleniowcowi odwdzięczyć.

Niezmiennie imponują kapitan Patryk Stępiński czy bramkarz Henrich Ravas. Słowak jest liderem Ekstraklasy pod względem zachowanych czystych kont oraz liczby interwencji (41 obronionych strzałów). Widzew nie jest więc kolosem na glinianych nogach – ma je solidne i ma ich wiele. Dokąd zaprowadzą go w tym sezonie? Najpierw muszą do utrzymania, ale realizacja celu dla tej drużyny nie musi oznaczać mety.

ZOBACZ TAKŻE